Podczas gdy większość stycznia upłynęła pod znakiem osłabienia dolara na światowych rynkach, to od dwóch tygodni trwa powrót inwestorów do amerykańskiej waluty. Styczniowy wzrost notowań EUR/USD z ok. 1,18 do ponad 1,23 USD tłumaczono m.in. zbliżającą się perspektywą zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych w USA, co przełożyłoby się na mniejszą atrakcyjność amerykańskich papierów dłużnych. Chociaż taka argumentacja wciąż może okazać się słuszna w perspektywie tego roku, to jak widać osłabienie dolara wcale nie musi być tak szybkie jak w latach 2002-2003.
W ciągu dwóch tygodni dolar odrobił niemal połowę strat względem euro, jakie odnotował w znacznie dłuższym okresie - od połowy listopada ub.r. do drugiej połowy stycznia. Pod tym względem sytuacja niewiele odbiega od tej we wrześniu ub.r., kiedy skończyła się podobna korekta wzrostowa EUR/USD. Powrót do listopadowego dołka (ok. 1,167 USD) wcale nie jest wykluczony.
Perspektywa umocnienia dolara - przynajmniej w krótkim okresie - zaczyna się rysować także na naszym rynku. Kurs USD/PLN zaczyna kształtować krótkoterminową formację podwójnego dna. Zdecydowane przebicie poziomu 3,19 zł zapowiadać będzie zwyżkę przynajmniej do 3,25 zł.