GANT
Z 1,05 zł do 27,4 zł wzrosła w ubiegłym roku cena akcji legnickiej spółki Gant. Takiego rezultatu - 2509% zwyżki - nie osiągnęła w tej kategorii żadna z dotychczas nagrodzonych przez nas spółek. Cieniem na rekordzie kładzie się jednak podejrzenie o manipulację notowaniami.
Kurs Ganta najszybciej rósł pod koniec ubiegłego roku - w listopadzie i w grudniu. 31 grudnia 2004 r. wynosił 1,05 zł, ostatniego dnia października 2005 r. 3,69 zł, a na ostatniej ubiegłorocznej sesji skoczył do 27,4 zł. Kapitalizacja spółki zwiększyła się z około 2,5 mln zł do 67 mln zł. Zwyżka notowań była dla spółki tym bardziej cenna, że w ciągu 7 lat obecności na rynku publicznym udział w hossie nie był jej dany. Gant zadebiutował na CeTO w styczniu 1998 r., w grudniu przeszedł na giełdę. 16 maja 2005 r. wszedł do notowań ciągłych i był to jeden z przełomowych momentów dla przedsiębiorstwa. Czy to był wystarczający powód hossy? Trudno stwierdzić, bo niemal w tym samym czasie o inwestycji w legnicką firmę poinformowała Elżbieta Sjoeblom - znana już na giełdzie z lokat przynoszących wysokie zyski. 13 maja podała, że ma ponad 12% kapitału spółki. Kurs zaczął się piąć. A Elżbieta Sjoeblom przystąpiła do dalszego zakupu walorów. Na początku czerwca w jej rękach było już blisko 20% kapitału. Gdy w październiku dokonywała kolejnych transakcji (teraz ma 31% akcji i 15,57% głosów) "efekt Sjoeblom" zadziałał z pełną mocą. W mało zauważaną do tej pory spółkę uwierzyli też inni inwestorzy. Rozpoczął się wzrost notowań, sięgający nawet kilkudziesięciu procent dziennie.
Pojawiły się jednak także podejrzenia o manipulację notowaniami. KPWiG prowadzi postępowanie wyjaśniające. Efekty nie są jeszcze znane. Wiadomo tylko, że Komisja poprosiła E. Sjoeblom o wyjaśnienia.
Co w tym czasie zmieniło się w spółce? Raczej niewiele. Gant wchodził do obrotu publicznego jako firma zajmująca się handlem walutami w południowo-zachodniej Polsce. Już wówczas zapowiadał, że poszerzy działalność o deweloperkę. Do tej pory ma na koncie trzy inwestycje w nieruchomości. Trzecią rozpoczął w końcówce minionego roku. Zysków z nich na razie nie widać. Mają się pojawić w tym roku. Prezes Dariusz Małaszkiewicz zapowiadał, że 2005 r. Gant może zakończyć zyskiem skonsolidowanym w wysokości ok. 1,2 mln zł. Będą to głównie wyniki z działalności kantorowej pomniejszone o nakłady na jeden z projektów deweloperskich. To i tak dużo więcej niż w 2004 r., gdy grupa zarobiła 52 tys. zł.