Wczorajsza sesja mogła się zakończyć luką bessy i spadkiem poniżej lokalnego dołka z 3 lutego. W takim wypadku mielibyśmy jasność - oto trend średnioterminowy zmienia się na spadkowy. Ponieważ jednak tak się nie stało, w dalszym ciągu znajdujemy się w stanie niepewności, w którą stronę zwróci się rynek po przebiciu przez WIG20 przyspieszonej linii trendu. W środę byki obroniły się przed wypełnieniem scenariusza, zakładającego kontynuację spadku do październikowej górki Ta znajduje się na 2564 pkt. Po drodze do tej wartości - już w okolicach 2700 pkt - przebiega właściwa linia trendu.
Głównym ciężarem dla rynku jest w tej chwili KGHM. Pod nieobecność inwestorów zagranicznych (przynajmniej po stronie popytowej), bardzo trudno będzie podnieść notowania miedziowego giganta. Mocny spadek przy najwyższym wolumenie w historii, następujący po trendzie, który wyniósł kurs akcji z 28 do 83,5 zł, każe z dużą ostrożnością oceniać szansę na powrót do zwyżki w najbliższym czasie. Do ostrożnego podejścia skłania zarówno zachowanie w przeszłości samego KGHM, jak i przebieg notowań PKN po zbudowaniu szczytu w październiku zeszłego roku. Odrobienie strat zabrało płockiemu koncernowi trzy miesiące, a próba powrotu do długoterminowej hossy zakończyła się niepowodzeniem. Ciekawe, jak walory KGHM zachowają się dziś, znalazły się bowiem na granicy, rozciągającej się między 70 i 64 zł, strefy wsparcia.
Z punktu widzenia kontynuacji długoterminowego trendu na GPW bardzo ciekawie zachowały się wczoraj notowania Agory. We wtorek kurs zamknięcia ustalił się na 61 zł i był najniższy od 9 miesięcy. W środę spółka zanotowała największy wzrost w gronie firm z WIG20, wolumen przekroczył 550 tys. akcji. Podobna aktywność inwestorów w październiku zeszłego roku sygnalizowała zwrot na rynku tych walorów. Konkluzja jest następująca - papiery notowane na giełdzie są chętnie kupowane, jeśli tylko ich kurs trochę się obniży. To skłania mnie do twierdzenia, że trend jeszcze nie został zakończony.