Sesja była podobna do wtorkowej, ale dała znacznie więcej wskazówek. Szczególnie jej pierwsza część. Szeroki rynek nie reagował na kolejną dynamiczną przecenę KGHM. Spółka ma największy udział w WIG20 (17,8%), więc w ostatnich dniach sama ustalała nastroje. Wczoraj była trochę osamotniona, a to uodpornienie stało się w dalszej części sesji paliwem do wzrostów.
Uodpornienie czy zdyskontowanie (ujemną bazą)? Bardziej to pierwsze. Na wtorkowej sesji indeks spadł równie dynamicznie na niemal dokładnie te same poziomy, a mimo to baza wciąż pozostawała powyżej -1%. W środę przy analogicznym zachowaniu WIG20 baza przekręcała się już na plusy. Ale uwaga, bo każdy, kto uważnie śledził sesję, ten od razu zauważył, że wzrost w końcówce był czysto spekulacyjny. Po wybiciu z konsolidacji chodziło o wciągnięcie szerszego grona inwestorów do tej rozgrywki i poruszenie lawiny, która potem sama będzie się toczyć.
Nie piszę o tym, by podważać cały ten wzrost, ale by każdy znał jego podstawy. Tym bardziej teraz jest to ważne, gdyż patrząc na wykres (intraday) kontraktów, od początku lutego kreślimy odwróconą formację głowy z ramionami. Któryś z dużych graczy w sposób bardzo wyraźny wykorzystał wczoraj wybicie z konsolidacji do spekulacyjnego wyciągania indeksu koszykami. Można przypuszczać, że skoro silne ręce są po długiej stronie rynku, to ktoś także pomoże w pokonaniu szczytów z lutego (jednocześnie linia szyi formacji). Jeśli faktycznie byłyby to koszyki, to nie liczyłbym na szybki, prawie 100 pkt, wzrost (zasięg wzrostu formacji). Natomiast gdyby jednak mocno wzrosły także obroty przy ustanawianiu lutowych szczytów, to perspektywa testowania wierzchołków hossy (na więcej liczyć nie można) stanie się bardziej realna od pogłębienia dołków ostatniej korekty.