Reklama

Poszerzenie Eurolandu później

Ministrowie finansów Unii Europejskiej przyhamowali proces rozszerzania strefy euro. Ostrzegli Estonię i Łotwę, że ich inflacja jest za duża, by przyjęły wspólną walutę w planowanych terminach.

Publikacja: 15.02.2006 07:25

Inflacja jest zbyt wysoka w Estonii, która zamierza przyjąć euro już w przyszłym roku, ale także na Łotwie, planującej tę operację na 2008 r. - orzekli wczoraj w Brukseli unijni ministrowie finansów. Poddali przy tym rzadko spotykanej w takich okolicznościach krytyce te dwie najszybciej rozwijające się gospodarki Unii Europejskiej.

Prognozy inflacyjne Estonii "są za niskie, biorąc pod uwagę dużą wrażliwość stopy inflacji na poziom cen ropy naftowej" - napisano w unijnym dokumencie. Łotwa została oskarżona o zaniżanie zarówno inflacji, jak i deficytu na rachunku obrotów bieżących.

Na wczorajszym posiedzeniu ministrowi stwierdzili też, że Słowenia już teraz spełnia wszystkie kryteria dopuszczeniowe do strefy euro i może być do niej przyjęta w planowanym terminie, czyli 1 stycznia 2007 r. W przyszłym miesiącu ministrowie dokonają przeglądu sytuacji gospodarczej Litwy, która zamierza zamienić lity na euro również już od początku przyszłego roku. Jednocześnie o cztery miesiące, na październik, przesunięto termin podjęcia ostatecznej decyzji, które kraje będą mogły w najbliższym czasie przyjąć wspólną walutę.

W grudniu poziom inflacji dopuszczający do strefy euro wynosił ok. 2,5%. W Estonii sięgała ona wtedy 4,1%, a na Łotwie 6,9%. Estońskie ministerstwo finansów najnowszą prognozę inflacyjną opublikuje 15 marca.

- Tak ścisłe przestrzeganie kryterium inflacji w praktyce jest karą za szybki rozwój gospodarczy Estonii - uważa Maris Lauri, główny ekonomista tallińskiego banku Hansapank. Inflacja jest rzeczywiście wysoka, ale odzwierciedla to jedynie wzrost cen energii oraz dążenie do wyrównania cen lokalnych z unijnymi. Nie bez znaczenia jest też tzw. efekt Balassa-Samuelsona, który pojawia się wtedy, gdy bardzo szybkiemu wzrostowi gospodarczemu towarzyszy sztywny kurs waluty. Nawet Europejski Bank Centralny przyznaje, że w krajach, gdzie wzrost jest dynamiczny, efekt ten może zwiększyć stopę inflacji aż o 2 pkt proc. A kursy walut w krajach aspirujących zostały ściśle związane z euro w ramach mechanizmu dostosowawczego do przyjęcia wspólnej waluty.

Reklama
Reklama

Komentarz

Nie chcą

powtórzyć błędu

Pojawiają się opinie, że kraje bałtyckie są po prostu za biedne, by już teraz przystępować do strefy euro. Bruksela chce uniknąć powtórzenia błędu popełnionego przy przyjmowaniu do tego grona Portugalii czy Grecji. Powiedzieć jednak komuś, że jest za biedny, nie uchodzi. Mówi się zatem, że ma za wysoką inflację.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama