Nowy szef Rezerwy Federalnej na Kapitolu - nie było wczoraj dla giełdowych graczy z Wall Street ważniejszego wydarzenia. Ton wystąpienia Bena Bernanke przed kongresmenami nie był jednak dla inwestorów jednoznaczny. Tuż po otwarciu indeks Dow Jones spadał, by chwilę potem rosnąć już na tyle (o ok. 0,4%), że przebity został tegoroczny rekord i wskaźnik znalazł się na poziomie najwyższym od czerwca 2001 r. Chwilę później Dow Jones znów był na minusie.
Bernanke stwierdził m.in., że ożywienie w gospodarce amerykańskiej trwa - i to była dobra wiadomość. Z drugiej jednak strony zapowiedział dalsze zacieśnienie polityki pieniężnej przez Fed, a to już inwestycjom w akcje nie służy. Rynek odebrał wypowiedzi jako zapowiedź kontynuacji polityki poprzednika Alana Greenspana.
Na Wall Street powodzeniem cieszyły się wczoraj papiery dwóch banków inwestycyjnych - Merrilla Lyncha i Bear Stearns. Akcje Merrilla drożały prawie o 1% po tym, jak podał, że dogadał transakcję dotyczącą przejęcia udziałów konkurencyjnej spółki BlackRock. Papiery Bear Stearns rosły o ponad 2% ze względu na podniesienie rekomendacji przez jednego z analityków.
Do 22.00 naszego czasu Dow Jones zyskał 0,27%, a technologiczny Nasdaq Composite wzrósł o 0,58%.
Wystąpienie nowego szefa Fedu rozgrzało też dość niemrawych wczoraj inwestorów w Europie. O ile przez większość dnia indeksy zmieniały się minimalnie, to po rozpoczęciu wystąpienia ruszyły w górę razem z Dow Jonesem. Później razem z nim spadły i zakończyły dzień na poziomie zbliżonym do wtorkowego zamknięcia. FTSE-100 stracił do niego 0,01%, a DAX zyskał 0,02%. Tylko francuski CAC-40 spadł o 0,55%.