"Wielu nazywa mnie hamulcowym, ale ja nie widzę powodu do takich określeń" - powiedział w czwartek Jasiński w Radiu Tok FM. "Uważam, że generalnie gospodarka w rękach prywatnych funkcjonuje lepiej, co nie znaczy, że każda gospodarka i że wszędzie jest to tak samo. Bez względu na różne okoliczności w wielu państwach część gospodarki, część strategiczna jest w rękach państwa i nie ma powodów, by w Polsce było inaczej" - dodał minister skarbu.
Jasiński powiedział, że będzie starał się osiągnąć zaplanowane na ten rok w budżecie 5,5 miliarda złotych z prywatyzacji. Według wcześniejszych deklaracji gros tych przychodów miało pochodzić z przekształceń własnościowych w energetyce. "Według dotychczasowych koncepcji te pieniądze są przewidziane w energetyce. (...) W kołach rządowych są różne koncepcje i będę się chciał temu przyjrzeć. Zdecydowanych decyzji nie ma" - powiedział Jasiński. Nowy minister dał się wcześniej poznać jako zwolennik utrzymania kontroli państwa nad takimi firmami, jak spółki przesyłowe gazu i energii, KGHM Polska Miedź SA, czy PKN Orlen SA.
"Państwo powinno mieć silną pozycję w Orlenie z zachowaniem dotychczasowych uprawnień, bo to może wpłynąć na to, jak Polska będzie bezpieczna energetycznie. Państwo powinno mieć wpływ na to jak to będzie z energetyką" - stwierdził. Jasiński powtórzył dziś także, że jest przeciwnikiem połączenia Banku Pekao SA z Bankiem BPH SA, które jest wynikiem fuzji ich zagranicznych właścicieli. "Ta decyzja została przez rząd polski zaskarżona do trybunału europejskiego. Poczekajmy, co trybunał powie. W wyniku fuzji powstałby bardzo silny bank, który miałby silny wpływ na jakość sektora bankowego" - powiedział minister skarbu.
((Autor: Paweł Florkiewicz; Redagował: Kuba Kurasz; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))