Reklama

Czekamy na wybory, reformy i wspólną walutę

Z Istvanem Hameczem, dyrektorem departamentu analiz ekonomicznych Banku Centralnego Węgier, rozmawia Tomasz Goss-Strzelecki

Publikacja: 20.02.2006 08:51

Kiedy Węgry przyjmą euro?

Nie wiem. Rząd wierzy, że będzie to możliwe przed 2010 r., ale nie jest to poparte żadnymi planami konkretnych działań. Będzie się musiał nad tym zastanowić nowy gabinet, wyłoniony po kwietniowych wyborach.

Zewsząd jednak słychać, że euro na Węgrzech w 2010 r. nie wydaje się scenariuszem realnym.

Teoretycznie nawet 2010 r. jest w zasięgu. Wszystko zależy od decyzji politycznych. Bank centralny nie wypowiada się w tej sprawie.

Premier Gyurcsany stwierdził niedawno, że może warto zwlekać z przyjęciem euro rok czy dwa lata, by społeczeństwo poczuło efekty inwestycji rządowych.

Reklama
Reklama

To jego praca, my jej nie komentujemy. Kontrargumenty mówią, że przyjęcie euro będzie korzystne dla kraju, ponieważ już teraz jego związki ze strefą euro są bardzo silne. Strefa euro jest naszym najważniejszym partnerem handlowym. Jej udział w naszych obrotach jest znacznie wyższy niż np. w przypadku Polski. Handlujemy w dużej mierze z tymi samymi krajami, co państwa strefy euro. Dlatego nasze wejście do unii walutowej byłoby sprawą naturalną. Wierzymy, że przyjęcie euro wyraźnie poprawi potencjał wzrostowy gospodarki, m.in. poprzez redukcję kosztów transakcji czy obniżenie poziomu stóp procentowych. Ale decyzje w sprawie daty przyjęcia euro zależą od rządu.

Największą przeszkodą na drodze do euro wydaje się wysoki deficyt budżetowy...

Tak, to prawda. I tak naprawdę to jedyna przeszkoda, bo jeśli poziom deficytu da się sprowadzić do poziomu wynikającego z kryterium z Maastricht, to resztę kryteriów będzie można wypełnić z łatwością.

Co rząd powinien zrobić, by deficyt spadł do wymaganego poziomu?

Dane wskazują, że teraz deficyt na Węgrzech sięga około 9% PKB. Kryterium z Maastricht to 3% PKB, czyli następny rząd będzie musiał zamknąć lukę sięgającą mniej więcej 6% produktu krajowego. Robiliśmy symulację, gdzie szukać możliwości dostosowania. Oparliśmy się na porównaniu struktury wydatków rządowych do średnich standardów unijnych i do średnich dla nowych krajów członkowskich. Wyszło nam, że oszczędności kosztów administracyjnych oraz podniesienie współpłatności mogą dać ok. 1,5 pkt proc. PKB. 0,5 pkt proc. może pochodzić z cięć inwestycji, a 1 pkt proc. mogą przynieść oszczędności, wynikające z dostosowania długoterminowych stóp procentowych na Węgrzech do poziomu w strefie euro, ale tylko jeśli natychmiast zostanie wdrożony wiarygodny program. Reszta musi zaś pochodzić z podwyższenia podatków bądź obniżenia płatności transferowych dla sektora gospodarstw domowych i dla przedsiębiorstw. Innej drogi nie ma.

Jakie reformy będą krajowi potrzebne?

Reklama
Reklama

Biorąc pod uwagę obecną sytuację, dość jasno widać, że nie da się uniknąć strukturalnej reformy sektora publicznego. Trzeba się zastanowić nad rolą rządu w ochronie zdrowia czy edukacji. Mamy na Węgrzech aż 3200 samorządów. Prawdopodobnie za dużo jest ministerstw, za dużo ludzi pracuje w urzędach centralnych. Rząd musi na nowo zdefiniować swoje zadania.

Trzeba też zrewidować politykę gospodarczą w zakresie podatków i wydatków rządowych. Zarówno podnoszenie podatków, jak i cięcie wydatków będą bolesne. Nowy rząd stanie przed trudnym wyborem.

Czego w tej sytuacji można się spodziewać w polityce pieniężnej? Stopy spadły dotąd z 12,5% do 6%, lecz wciąż są najwyższe w regionie.

Zależy to od prognoz inflacji. Oczywiście, jeśli nastąpią pożądane dostosowania po stronie fiskalnej i inflacja będzie spadać, nastąpi dalsze cięcie stóp. Jeśli działania nowego rządu będą zagrożeniem dla forinta lub będą grozić wzrostem inflacji, wówczas konieczne mogą okazać się podwyżki.

Trudna sytuacja finansów państwa i wysokie stopy procentowe to nie najlepsze warunki dla gospodarki. Na ile Pan ocenia jej straty? Jakie potencjalnie mogłoby być tempo wzrostu?

To ciekawe zagadnienie. Jednak nawet teoretycznie trudno te straty oszacować. Bank centralny jest przeciwwagą dla polityki prowadzonej przez rząd. Aktualna polityka rządu daje gospodarce napęd, którego ona nie potrzebuje. My to równoważymy. Prawdopodobnie te koszty nie są więc wysokie. Ważne jest jednak, jak korzyści i koszty są rozłożone na poszczególne sektory. Prawdopodobnie najmocniej cierpi przemysł wytwórczy, który jest w największym stopniu zależny od zewnętrznego finansowania.

Reklama
Reklama

Ale przecież problemy z budżetem mogą działać odstraszająco na inwestorów z zagranicy. Część z nich pewnie omija Węgry...

Tak. Najprawdopodobniej tak jest.

To samo może dotyczyć innych krajów regionu. Mówi się, że przez Węgry cały region postrzegany jest gorzej. Ganił was za to wicepremier i minister finansów Słowacji Ivan Miklosz.

Krytykował, bo bał się, że problemy na Węgrzech mogą zaszkodzić krajom ościennym. Nie chodziło tyle o sferę realną gospodarki, ile o rynek finansowy. My też się tym niepokoimy. Dlatego wciąż powtarzamy, że rząd musi zacząć działać, by złagodzić to ryzyko i dla Węgier, i dla krajów sąsiednich. Bank centralny nic tu nie pomoże, bo cięcie stóp niczego nie zmieni. To problem strukturalny.

Ostatnio te kłopoty sprawiły na przykład, że giełda w Budapeszcie dostała zadyszki.

Reklama
Reklama

Na pewno nie jest to kwestia wysokich stóp procentowych, bo jeszcze przed rokiem, gdy stopy były bardzo wysokie, indeksy się pięły, a teraz, gdy stopy są zdecydowanie niższe, koniunktura jest słaba. Zmieniło się postrzeganie węgierskich aktywów finansowych przez inwestorów zagranicznych. Forint nie umocnił się tak mocno, jak złoty czy czeska korona, choć też nie osłabł. Najwyraźniej inwestorzy postanowili poczekać z boku na to, co przyniosą wybory.

Na razie sondaże wskazują na bardzo wyrównaną walkę między rządzącymi socjalistami i opozycyjną partią Fidesz. Która z nich cieszy się większym zaufaniem inwestorów?

Obie partie składają podobne obietnice, ale tak naprawdę nie wiadomo, jakie są ich prawdziwe intencje.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama