Opoczno to niewątpliwie duża spółka - największy krajowy producent płytek ceramicznych. Przed wejściem na giełdę firma prowadziła roadshow również poza Polską. Nic dziwnego, że zwróciła na siebie uwagę wielu analityków.
"Ponad rynek", "kupuj", "akumuluj", "trzymaj" - przeważnie z takimi zaleceniami dla akcji Opoczna mogli się spotkać inwestorzy giełdowi od debiutu spółki na GPW. Tylko dwóch brokerów zdecydowało się na wydanie rekomendacji "sprzedaj". Jak się okazało, tylko oni mieli rację, chociaż również nie uniknęli błędu w ocenie zysków producenta płytek ceramicznych, jakie miał wypracować w ubiegłym roku.
Początkowy optymizm
Gdy w czerwcu 2005 roku Opoczno wchodziło na giełdę, chwaliło się dynamiką zysków sięgającą kilkudziesięciu procent. W 2004 roku spółka zarobiła na czysto 76 mln zł. Zarząd zapowiadał, że w 2005 roku zdecydowanie poprawi ten rezultat (chociaż podawania konkretnych liczb wolał unikać), mimo że Opoczno rozpoczęło ubiegły rok na minusie.
Z pierwszymi wycenami brokerów mogliśmy się zapoznać jeszcze przed ofertą publiczną. Dom Maklerski BZ WBK wycenił w maju ub.r. jedną akcję spółki na 62-69,9 zł. Ostatecznie w ofercie sprzedawano papiery po 55 zł. Po debiucie kurs Opoczna nigdy nie wspiął się powyżej tego poziomu.