E.ON, którego kurs we Frankfurcie na początku sesji wzrósł wczoraj o 3%, za jedną akcję hiszpańskiego potentata oferuje 27,5 euro, wobec poniedziałkowego zamknięcia na poziomie 25,48 euro. Jego konkurent, Gas Natural z Barcelony, w swoich walorach i gotówce (0,569 akcji nowej emisji i 7,34 euro za papier Endesy) zaoferował łącznie 22,4 mld euro. Ten hiszpański koncern wprawdzie uzyskał już zgodę rządu na wrogie przejęcie, obwarowaną licznymi warunkami, ale akcjonariusze Endesy czekali na odsiecz. W poniedziałek hiszpańskie media spekulowały, że do gry włączy się inny niemiecki gigant RWE. Ale na placu boju pojawił się E.ON.
- Musiała pojawić się lepsza oferta - uważa Olmo Olivares z firmy Gestinmed z Alicante. Dodaje, że cena proponowana przez E.ON jest co prawda bliska oczekiwaniom rynku, ale spodziewa się kontrofensywy Gas Natural. Podobnego zdania jest Daniel Lacalle, analityk z londyńskiego biura ABN Amro. Mówi, że cena zaproponowana przez Niemców jest atrakcyjna, ale nie jest to szczyt możliwości. Lacalle liczy nawet na 34 euro za jedną akcję Endesy. Wczoraj po wznowieniu notowań jej kurs wzrósł o 9,3%, do 27,85 euro.
Wulf Bernotat, prezes E.ON, poinformował, że odbyły się pierwsze rozmowy z menedżmentem Endesy i spodziewa się przyjaznej reakcji.
Koncern z Duesseldorfu od dłuższego czasu rozważa możliwości ekspansji na rynkach zagranicznych. Zwłaszcza w Europie Południowej i Ameryce Łacińskiej, gdzie popyt na energię rośnie szybciej niż w Niemczech. Dzięki sprzedaży aktywów E.ON zgromadził już na akwizycje 12 mld euro. W zeszłym roku nie udało mu się jednak przejąć Scottish Power z Glasgow wycenianej na 19 mld euro.
E.ON w 2006 r. nie planuje sprzedaży aktywów. W ubiegłym roku jego zysk netto zwiększył się o 71%, do 7,4 mld euro, a przychody wzrosły o 21%, do 56,4 mld euro.