Reklama

Mówić jednym głosem

Sytuacja wygląda źle: Unia Europejska jest zależna od importowanych nośników energii, na rynku energetycznym konkurencja jest fikcją, a zużycie energii wciąż rośnie. Pojawiło się jednak światełko w tunelu - wspólna polityka energetyczna, która ma zagwarantować mieszkańcom Wspólnoty energetyczne bezpieczeństwo.

Publikacja: 23.02.2006 07:45

Energia konsumowana w Unii Europejskiej w 80% pochodzi ze źródeł nieodnawialnych - ropy, gazu ziemnego i węgla. Z tego znacząca część jest importowana. W przypadku ropy i gazu, import zaspokaja 50% zapotrzebowania, a odsetek ten z roku na rok rośnie. Szacunki mówią, że w 2030 r. może sięgnąć już 70%.

Jeśli więc Unia Europejska nie zrobi nic i nie zerwie z uzależnieniem od energetycznego importu, wkrótce stanie się jeszcze bardziej podatna na szok związany z ograniczeniem dostaw lub zwyżką cen energii na światowych rynkach. Częściej mogą się pojawiać kłopoty, takie jak przy okazji sporu gazowego Rosji z Ukrainą na początku tego roku, który poskutkował zmniejszeniem dostaw błękitnego paliwa m.in. do Włoch i Niemiec o ok. 40%.

Rosnące zużycie paliw to także problem z coraz większymi zanieczyszczeniami. Tymczasem kraje Unii ratyfikowały protokół z Kioto, który nakłada na nie obowiązek istotnego ograniczenia emisji gazów cieplarnianych w ciągu kilku najbliższych lat. Traktat wszedł w życie w lutym zeszłego roku.

Jeden za wszystkich,

wszyscy za jednego

Reklama
Reklama

Oficjele z Brukseli i przywódcy państw Unii mają świadomość stojących przed nimi wyzwań, a wydarzenia z początku roku utwierdziły wszystkich, że sytuacja staje się coraz trudniejsza. O większą spójność polityki energetycznej, prowadzonej przez kraje Unii, apelowali ostatnio m.in. brytyjski premier Tony Blair i niemiecka kanclerz Angela Merkel.

Nasz premier Kazimierz Marcinkiewicz poszedł chyba jednak najdalej. "Chcę zaproponować naszym partnerom z Unii Europejskiej i paktu NATO traktat dotyczący bezpieczeństwa energetycznego" - stwierdził na łamach "Financial Times". Jego sygnatariusze mieliby się kierować zasadą Trzech Muszkieterów: "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Jeśli dostawy energii do któregoś z państw stanęłyby pod znakiem zapytania, reszta miałaby pospieszyć z pomocą. Kraje miałyby też wspólnie inwestować w bezpieczeństwo energetyczne - stworzyć wspólny system magazynowania gazu czy razem rozbudowywać sieć rurociągów przesyłowych. Z projektem traktatu pod pachą premier Marcinkiewicz ma jechać na marcowy (23-24 marca) szczyt UE do Brukseli.

Komisja pracuje

nad raportem

Podczas szczytu ma być też dyskutowany przygotowywany przez ekspertów Komisji Europejskiej dokument dotyczący przyszłej wspólnej polityki energetycznej Unii Europejskiej, którego publikacja jest wyczekiwana już od dłuższego czasu. Ujrzy on światło dzienne 8 marca, jednak projekt już przeciekł do zachodnich mediów. Z opisów wynika, że nie zawiera wielu konkretów.

To oddawałoby ogólny brak konsensusu wśród państw członkowskich, z których część twierdzi, że polityka energetyczna jest suwerenną sprawą każdego z nich.

Reklama
Reklama

Mamy być wzorem

oszczędzania energii

"Bezpieczna, konkurencyjna i zrównoważona polityka energetyczna dla Europy" - taką nazwę ma nosić przygotowywany dokument. Wynika z niego, że w sprawach energii Unia powinna rozmawiać ze światem "jednym głosem". Powinny zostać podjęte działania dotyczące integracji sieci przesyłu gazu i energii elektrycznej między poszczególnymi krajami członkowskimi, a także zdywersyfikowane dostawy paliw. Unia powinna też stać się liderem na świecie w oszczędzaniu energii - rekomendują eksperci Komisji.

W tej chwili aż połowę unijnego zapotrzebowania na gaz pokrywają dostawy z zaledwie trzech państw - Rosji, Norwegii i Algierii. Część brukselskich oficjeli przyznaje dziś, że w przypadku Rosji Unia przegapiła szansę na zagwarantowanie ciągłości i bezpieczeństwa dostaw, jaką miała dwa lata temu, gdy w zamian za poparcie starań tego kraju o przystąpienie do Światowej Organizacji Handlu (WTO), zażądała jedynie pobieżnych reform w sektorze energetycznym. Dlatego teraz tak palącym problem jest konieczność dywersyfikacji źródeł pozyskiwania surowca. Według projektu Komisji, ta dywersyfikacja miałaby zresztą dotyczyć nie tylko źródła paliwa, lecz także jego rodzaju i drogi, którą płynie do Unii.Oszczędności i biopaliwa

W zakresie bezpieczeństwa energetycznego wiele jest też do zrobienia wewnątrz samej Unii. Zdaniem Komisji, Wspólnota powinna więcej uwagi poświęcić badaniom nad źródłami energii o niskiej emisji dwutlenku węgla, co ograniczy ryzyko wystąpienia efektu cieplarnianego. To może zostać zagwarantowane przez wykorzystanie źródeł energii alternatywnej, włączając elektrownie wiatrowe, wodne i słoneczne czy produkcję biopaliw (według obowiązujących już uregulowań, jeszcze przed 2010 r. biopaliwa powinny stanowić 5,75% wszystkich paliw wykorzystywanych w sektorze transportowym).

Komisja zaleca także, by Wspólnota utrzymała miano światowego lidera w wydajności wykorzystania energii. Z dostępnych wyliczeń wynika, że przez zmianę zachowań konsumentów i korzystanie z energooszczędnych technologii, do 2020 r. możliwe jest zaoszczędzenie jednej piątej z obecnego poziomu zużycia energii, w wyniku czego dużo łatwiej byłoby wypełnić postanowienia protokołu z Kioto. To także wymierna korzyść finansowa - ogólnounijny rachunek za prąd, gaz i benzynę spadłby o niebagatelne 60 mld euro.

Reklama
Reklama

Złamać monopol

Osobną kwestią jest z kolei doprowadzenie do sytuacji, gdy odbiorcy energii elektrycznej i gazu będą mogli wybierać sobie dostawców. Teoretycznie firmy mogą to robić od połowy 2004 r., a odbiorcy indywidualni dostaną taką możliwość w lipcu przyszłego roku. Jednak, jak pokazał opublikowany tydzień temu raport Komisji o konkurencji w sektorze energetycznym, tej konkurencji właściwie nie ma. Dawni monopoliści okopali się na swoich pozycjach i każdemu nowemu graczowi rzucają kłody pod nogi. To skutkuje tym, że ceny energii są zawyżone. Stojąca na straży konkurencji komisarz Neelie Kroes straszy koncerny śledztwami i surowymi karami. Trzeba poczekać, na ile skuteczne okażą się te działania.

Z czekającego na marcową publikację raportu Komisji wynika, że na inwestycje w infrastrukturę energetyczną w krajach Unii w ciągu najbliższych 20 lat trzeba będzie wydać 820 mld euro. Autorzy dokumentu zwracają uwagę, że względy bezpieczeństwa energetycznego powinny być jednym z priorytetów przy udzielaniu wsparcia z unijnych funduszy. Także Europejski Bank Iwestycyjny powinien bardziej się skupić na finansowaniu projektów dotyczących energetyki.

Niemcy, Francja i Beneluks

Na razie wspólna polityka energetyczna pozostaje w sferze planów. Jednak już teraz rodzą się jej zalążki. Jak doniósł serwis EUObserver.com, wspólny rynek elektryczności chcą stworzyć Francja, Niemcy i kraje Beneluksu, czyli państwa, od których zaczęła się europejska gospodarcza integracja. "Choć do kompletu brakuje Włoch, to i tak dobrze wróży. Rozmowy toczą się na szczeblu ministerialnym, a dotąd dotyczyły przede wszystkim technicznych aspektów połączenia sieci elektroenergetycznych wspomnianej piątki państw" - napisał parę dni temu EUObserver.com. Na razie harmonogram działań nie przewiduje konkretnych dat, kiedy projekt mógłby ruszyć, ani nie ma też mowy o rozszerzeniu projektu o rynki gazu lub ropy naftowej. Otwarte jest natomiast zaproszenie dla innych państw.

Reklama
Reklama

Projekt spotkał się z ciepłym przyjęciem unijnego komisarza ds. energii Andrisa Piebalgsa. - Dla nas to pośredni stan, zanim rozszerzy się na cały unijny rynek. Jasne jest, że łatwiej podjąć taką inicjatywę z sąsiadami, niż z krajem, który jest odległy o 3 tysiące kilometrów - stwierdził jego rzecznik Fernando Tarradelas Espuny.

Wojciech Jasiński,

minister skarbu:

Złożenie przez niemiecki E.ON oferty wrogiego przejęcia hiszpańskiej Endesy, która chciała kupić Zespół Elektrowni Dolna Odra (ZEDO), zmienia sytuację tak, że prawdopodobnie transakcja dotycząca ZEDO będzie musiała być przerwana.

Piotr Woźniak,

Reklama
Reklama

minister gospodarki:

Koszty rezygnacji z kontraktów długoterminowych będą mniejsze niż 20 mld zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama