Electricite de France, największy koncern energetyczny na Starym Kontynencie, opublikował wczoraj znakomite wyniki finansowe. Zysk za zeszły rok zwiększył się dwukrotnie, do 3,2 mld euro, ponieważ EdF skorzystał na wyższych cenach energii. Okazał się o ponad 200 mln euro wyższy od oczekiwań analityków. Obroty grupy wzrosły do 51,1 mld euro, z 46,1 mld euro rok wcześniej.
- Zrobił się spory ruch w branży. My nie zamierzamy siedzieć i czekać wiecznie na szansę rozwoju - stwierdził dyrektor finansowy spółki Daniel Camus. Na przejęcia innych spółek ma przypaść 8 z 26 mld euro, które Francuzi chcą wydać na umocnienie swojej pozycji. Dyrektor generalny koncernu Pierre Gadonneix w zeszłym roku dokonał kilku akwizycji we Włoszech i Szwajcarii.
Francuski koncern znalazł się pod presją po tym, jak zamiar przejęcia hiszpańskiej Endesy za 29,1 mln euro ogłosił we wtorek niemiecki koncern E.ON. Tym samym Francuzi mogą stracić pozycję lidera w branży elektroenergetycznej w Europie.
EdF zamierza inwestować w krajach, w których już działa. Wczoraj prezes Gadonneix wymieniał takie państwa, jak Francja, Niemcy, Włochy i Wielka Brytania (koncern jest też obecny w Polsce - patrz ramka). Wśród nowych rynków, które są na celowniku, wspomniał o Belgii i Hiszpanii.
Wielkie europejskie koncerny energetyczne chcą zbudować jak najsilniejszą pozycję przed połową przyszłego roku, kiedy rynek ma zostać otwarty na pełną konkurencję.