Widać równocześnie, że branża private equity w coraz większym stopniu staje się istotnym elementem rynku kapitałowego. Jej "losy" zaczynają - tak jak na całym świecie - splatać się z giełdą. Już nie tylko jest ona miejscem dezinwestycji dla funduszy PE, ale też w kilku przypadkach stała się miejscem pozyskania nowych projektów. Tak było w przypadku inwestycji Enterprise Investors w Netię czy Zelmera oraz kupnem udziałów w Pekaesie przez fundusz AKJ Management.
Oferty publiczne z roku 2004 r. pozwoliły spółkom pozyskać ponad 1,5 mld zł (tylko 11,5% wartości wszystkich akcji sprzedanych na rynku pierwotnym - ponad 13,2 mld zł. Pomijając bardzo dużą ofertę PKO BP, ta proporcja będzie lepsza i wyniesie niecałe 29%.
Coraz więcej na inwestycje
Pod tym względem miniony rok był zupełnie inny. Relacja wartości nowych emisji do wszystkich sprzedanych akcji wyniosła 75,2%. Bardzo duża w tym była zasługa PGNiG, które pozyskało blisko 2,7 mld zł. To znaczy, że odpowiadało za około połowę wartości nowych emisji, które w sumie wyniosły 5,2 mld zł. Gdybyśmy pominęli tę firmę, a także Lotos, który sprzedał papiery za ponad 1 mld zł, to i tak okazałoby się, że środki, jakie wpłynęły do spółek, odpowiadały połowie wartości wszystkich sprzedanych akcji (7 mld zł). Dla porównania - w 2004 r. kredyty bankowe przedsiębiorstw powiększyły się o 2,9 mld zł, po spadku o 4,9 mld zł w 2004 r.
Te dane pokazują, w jak dużym stopniu wartość podaży akcji na naszej giełdzie zależy od aktywności Skarbu Państwa. Przy wciąż rosnących aktywach funduszy inwestycyjnych i OFE, a także dużym zainteresowaniu polskimi walorami podmiotów zagranicznych, dopływ "świeżej krwi" na parkiet jest jednym z kluczowych czynników determinujących dalszy rozwój, pozycję w regionie i zainteresowanie inwestorów.