Dane na temat wzrostu PKB oraz jego struktury GUS poda w środę. Analitycy mogli jednak wyrobić sobie zdanie na ten temat na podstawie opublikowanych przed kilkoma tygodniami szacunków PKB w całym ub.r. Już wtedy z dużym prawdopodobieństwem można było powiedzieć, że dynamika PKB w ostatnich trzech miesiącach ub.r. była najwyższa od III kw. 2004 r.

Mieliśmy wówczas do czynienia ze znacznym ożywieniem w inwestycjach. Nie brakuje ekonomistów, którzy są zdania, że realny wzrost nakładów na środki trwałe wyniósł 10%. Zdaniem Piotra Soroczyńskiego z Banku Ochrony Środowiska, wynik mógł być nawet lepszy. Świadkami dwucyfrowego realnego wzrostu inwestycji byliśmy poprzednio w IV kw. 1998 r.

Ostatnie miesiące ub.r. stały również pod znakiem wyższej dynamiki popytu konsumpcyjnego. Średnia prognoz ankietowanych przez nas analityków wskazuje na wzrost rzędu 3,3%. Motorem wzrostu nie będzie już natomiast eksport. Według Dariusza Winka z Banku Gospodarki Żywnościowej, eksport netto (czyli różnica między sprzedażą polskich towarów za granicę i importem) podniesie tempo wzrostu tylko o 0,2 pkt proc. Trzy miesiące wcześniej były to ponad 2 pkt proc., a w II kw. - kiedy popyt krajowy malał - nawet 3,7 pkt.

Dane o PKB nie będą żadną wskazówką dla Rady Polityki Pieniężnej, bo decyzja w sprawie stóp procentowych zapadnie dzień wcześniej. Czy stopy zostaną obniżone? Ekonomiści są podzieleni. Spośród 17 ankietowanych banków, dziewięć nie oczekuje obniżki. Ich zdaniem, rada będzie czekać na dane, które zostaną opublikowane w marcu. Wtedy argumenty za obniżką stóp mogą okazać się mocniejsze niż teraz. Np. styczniowa inflacja - przeliczona według uaktualnionego koszyka konsumpcji - może okazać się nieco niższa od 0,7%, jakie wstępnie podawał GUS.

Osiem banków, które przewidują cięcie, wskazuje, że - z punktu widzenia rady - wszystko jest jasne: tempo wzrostu cen jest niskie i jeszcze przez długi czas będzie się utrzymywać poniżej dolnej granicy celu inflacyjnego.