Financial Services Authority stwierdził, że wprawdzie większe banki, firmy ubezpieczeniowe i maklerskie ostatnio usprawniły walkę z nadużyciami, ale wciąż jest co poprawiać. Co roku brytyjskie spółki finansowe tracą w wyniku takich przestępstw 28 mld USD. Firmy mające mniej wyrafinowane systemy obronne w każdej chwili mogą stać się celem złodziei - ostrzega FSA.

"Zagrożenie ze strony oszustów stale rośnie i wykorzystują oni zdobycze techniki do atakowania słabszych celów" - stwierdza raport. Wynika z niego również coraz większe zagrożenie ze strony "wewnętrznych nadużyć", kiedy pracownicy kradną pieniądze lub informacje. Decydują się na dokonanie takich przestępstw albo dla własnych korzyści, żeby "odegrać się" na pracodawcy, albo dlatego, że są przekupywani lub szantażowani przez kryminalistów.

Koronnym przykładem takich praktyk jest przypadek grupy Goldman Sachs. Sekretarka w londyńskim biurze tego banku Joyti De-Laurey została w czerwcu 2004 r. skazana na 7 lat więzienia za kradzież 4,4 mln funtów swoim szefom. Przez dwa lata podrabiała podpisy na ich czekach.

Spółki bardziej martwią się stratą pieniędzy niż uszczerbkiem reputacji w wyniku przestępstwa. Przedstawiciel jednej ze spółek ubezpieczeniowych przyznał, że wydanie 10 mln funtów na walkę z przestępczością tylko wtedy będzie uzasadnione, gdy inwestycja ta wygeneruje 30-40 mln funtów oszczędności.

Bloomberg