W 2005 r. linie lotnicze korzystające z polskich lotnisk przewiozły ponad 11,5 mln pasażerów, co oznaczało wzrost o 28,5% w stosunku do 2004 r. Taka dynamika, wywołana pojawieniem się na polskim niebie tanich przewoźników, jest rekordem na skalę światową.

Najnowsze prognozy ULC, uwzględniające m.in. współczynniki mobilności w Unii Europejskiej, pokazują, że szybszy rozwój rynku lotniczego już nam nie grozi. Urząd prognozuje, że z polskich portów skorzysta w tym roku 14,35 mln osób (wzrost o 24,5%). W kolejnych latach spodziewać się możemy spadku dynamiki, do 6,4% po 2011 r. Z długoletnich projekcji ULC wynika, że po 2020 r. rynek będzie rosnąć w tempie 4,4% rocznie.

- Popyt na latanie zacznie się stabilizować. Liberalizacja rynku lotniczego pobudziła rozwój tej formy transportu, ale w 40-mln kraju nie możemy się spodziewać nieskończonego wzrostu - przyznaje prof. Elżbieta Marciszewska z Katedry Transportu SGH. - Warto także pamiętać, że po początkowym okresie walki o rynek poprzez promocje, ceny biletów ustabilizują się na poziomie, który zapewni przewoźnikom minimalną opłacalność - dodaje.