Wczorajsza sesja nie daje podstaw do oczekiwania, że w najbliższym czasie zmienią się trudne warunki do inwestowania na rynku futures na WIG20. Ich notowania od dwóch miesięcy pozostają w trendzie bocznym wyznaczonym przez poziomy 2756 i 2985 pkt. W ramach tego obszaru co jakiś czas dochodzi do mocnych ruchów raz w górę, raz w dół, które nie są potem kontynuowane. Wobec tego trudno o wdrożenie jakichś strategii inwestowania zgodnie z trendem. Zamiast tego pozostaje albo daytrading, albo oczekiwanie na osiągnięcie przez kurs kontraktów dolnej lub górnej granicy konsolidacji. W lutym tę drugą strategię można było zastosować dwukrotnie - w pierwszych dniach miesiąca otwierając długą pozycję w rejonie 2756 pkt i pod koniec odwracając się na krótką w pobliżu 2985 pkt.
Wszystko wskazuje na to, że już niedługo znów będzie sposobność zastanowić się nad takim podejściem. Rosnącej przez pierwszą połowę lutego liczbie otwartych pozycji (przybyło ich ok. 8 tys. sztuk) towarzyszył wzrost bazy. To można było wiązać z nadziejami na udany atak na styczniowy szczyt. Wtorkowa przecena znacząco ogranicza szanse na to. W związku z tym istnieje groźba, że rozczarowani takim rozwojem zdarzeń posiadacze długich pozycji będą stopniowo spychać notowania w stronę ostatnich minimów. Pytanie, czy tym razem znów próbować w rejonie 2756 pkt szukać okazji do otwarcia długiej pozycji, czy też liczyć na to, że zniżka przybierze trwalszy charakter i ostatecznie doprowadzi do wyłamania dołem z konsolidacji. Dzisiaj nie ma zbyt wielu argumentów zapowiadających taki scenariusz. Dlatego można założyć, że dotarcie w okolice 2756 pkt doprowadzi do odbicia, a ewentualnie dopiero po jego zakończeniu niedźwiedzie jeszcze raz zaatakują. Tym razem skutecznie.