1 marca MEiN i przedstawiciele wydawców edukacyjnych mieli ostatecznie ustalić, w jaki sposób doprowadzić do obniżenia cen podręczników szkolnych. Tak się jednak nie stało, a w piątek odbyły się dwie niezależne konferencje: resortu i branży wydawniczej.
Resort przedstawił projekt nowelizacji ustawy o oświacie. Wydawcy tłumaczyli dlaczego nie chcą się podpisać pod porozumieniem. Według nich, w ostatnim momencie minister edukacji chciał uzupełnić treść dokumentu o zdanie, mówiące, że wypracowane w trakcie rozmów sposoby "stwarzają możliwość obniżenia cen podręczników o 25%". Wartość prawna porozumienia nie jest wielka, a zapis określający skalę obniżki na tyle enigmatyczny, że do niczego nie zobowiązuje, dlaczego więc wydawcy nie chcieli się pod nim podpisać? Spytani o to wprost przez dziennikarzy, przyznali w piątek, że obawiają się, że może być "politycznie użyteczny", a oni sami nie dysponują danymi, które pozwoliłyby precyzyjnie określić, jaka będzie średnia cena szkolnych podręczników po wprowadzeniu zmian w modelu dystrybucji.
Nowa formuła sprzedaży podręczników, wypracowana przez MEiN i wydawców zakłada, że szkoły będą składać zbiorcze zamówienia na książki u jednego, wyłonionego np. w drodze przetargu, dostawcy. Po drugie, szkoły będą odpowiedzialne za zorganizowanie wtórnego obrotu podręcznikami, tak aby młodsi uczniowie mogli odkupić książki od starszych kolegów. Aby to było możliwe, MEiN wprowadzi w ustawie o oświacie zapisy wydłużające cykl życia podręcznika. Teraz, nawet w trakcie roku szkolnego nauczyciel może zmienić swój wybór, co w praktyce uniemożliwia funkcjonowanie w szkołach kiermaszów używanych książek. Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy, wybór nauczyciela będzie musiała zaakceptować rada pedagogiczna.
Według Tomasza Gigola, członka zarządu Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych, efekty zamieszania wokół cen podręczników będą neutralne dla grupy WSiP. - Nie jest powiedziane, kto będzie tym dostawcą, u którego szkoły mają składać zbiorcze zamówienia. Może być to zarówno księgarnia, jak i hurtownia, czy sam wydawca - tłumaczył. WSiP, który wydaje podręczniki, ma zarówno hurtownię, jak i sieć księgarni, ale zarząd "nie uważa posiadania tych dwóch podmiotów jako źródła przewagi konkurencyjnej", co oznacza, że nie z tymi firmami wiąże nadzieje na rozwój wydawniczej grupy. Według T. Gigola, najważniejsze jest odblokowanie możliwości bezpośredniego zaopatrywania szkół.
Wiadomo, że atrakcyjność oferty hurtowni zależy od polityki, jaką będą wobec niej prowadzić wydawcy. Zarząd WSiP postanowił w środę, że spróbuje pozyskać dla Wkry inwestorów. Wcześniej spisał inwestycje w tę spółkę, tworząc 45 mln zł rezerwy. - Chcielibyśmy przeprowadzić tę transakcję do końca 2006 roku - odpowiedział nam zarząd na pytanie, kiedy może dojść do sprzedaży hurtowni. Dopuszcza różne warianty, również taki, w którym WSiP pozostanie mniejszościowym akcjonariuszem Wkry.