Reklama

Kapitał ucieka z rynków wschodzących

Wyprzedaż złotego i polskich obligacji - tak wyglądał wtorkowy handel na krajowym rynku. Korekta może być głęboka, bo przecena dotknęła też inne rynki wschodzące (emerging markets). Spadły też mocno indeksy warszawskiej giełdy.

Publikacja: 08.03.2006 06:09

Złoty stracił wczoraj do euro 0,9%. To kolejny dzień zniżki. W poniedziałek na zamknięciu rynku za wspólną walutę płacono 3,82 zł. We wtorek rano kurs wzrósł już do 3,84 zł, by w ciągu dnia podskoczyć do 3,87 zł. Sytuacja nieznacznie poprawiła się po południu. Pod koniec dnia za euro płacono 3,85 zł. - Przecena naszej waluty to efekt kolejnego kryzysu rządowego, który nałożył się na ucieczkę kapitału z rynków wschodzących. Po podwyżkach stóp procentowych w USA i Eurolandzie, inwestorzy przenoszą kapitał na rynki najbardziej bezpieczne - mówi Artur Wróbel, diler walutowy z Banku Handlowego. - Najpierw zaczęli się z Polski wycofywać gracze amerykańscy, teraz dołączyły do nich europejskie fundusze. Po stronie kupujących złotego są tylko polscy eksporterzy - dodaje. - Zagraniczne banki, które do tej pory windowały kurs złotego, teraz sprzedają naszą walutę - twierdzi Mariusz Trzpil, diler walutowy z Pekao.

Przecena dotyka też inne waluty naszego regionu. Najwięcej - 1% - straciła do euro korona czeska, słowacka potaniała o 0,8%, a forint o 0,3%.

Niższe ceny obligacji

Inwestorzy wyprzedawali też polskie obligacje. Rentowność papierów 5-letnich wynosiła podczas porannego handlu 4,53% (4,49% na zamknięciu w poniedziałek). W ciągu dnia wzrosła do 4,61% i nieco spadła pod koniec dnia, do 4,57% (rentowność rośnie, gdy cena obligacji maleje). - Przecena polskich obligacji to efekt osłabienia złotego oraz informacji o wzroście deficytu budżetowego - twierdzi Piotr Pazio, diler obligacji z banku BPH. Ministerstwo Finansów podało, że deficyt po dwóch miesiącach tego roku wyniósł 22-23% rocznego planu, wobec oczekiwanych wcześniej 15%.

- Na rynku ciążyła też informacja o środowej aukcji obligacji - dodaje Piotr Pazio. Ministerstwo Finansów ma dziś zaoferować obligacje 20-letnie o wartości 1,5 mld zł. Czy aukcja się odbędzie? - Możemy odwołać przetarg albo odrzucić wszystkie oferty - mówi Piotr Marczak, dyrektor departamentu należności w MF. - W tej chwili nie mogę jednak nic powiedzieć na ten temat. Sytuacja na rynku zmienia się gwałtownie - dodaje.

Reklama
Reklama

Możliwe odwrócenie trendu

W ocenie specjalistów, obecna korekta na rynku walutowym i dłużnym może być głęboka. - Jest bardzo prawdopodobne, że to, co widzimy w tej chwili, to dopiero przygrywka - ostrzega Mariusz Trzpil. Zdaniem dilera banku Pekao, jeżeli euro przebije poziom 3,9 zł, to szybko powinno wzrosnąć do 3,94 zł. Kolejny poziom wynikający z analizy technicznej to 4,06 zł. - Trudno dziś powiedzieć, kiedy taki pułap może być osiągnięty. Będzie to zależeć od wydarzeń politycznych - twierdzi specjalista. Ostatni raz kurs euro przekraczał 4 zł w połowie listopada zeszłego roku.

- Dopóki euro nie przebije poziomu 3,88-3,9 zł, ciągle możemy mówić, że nasza waluta jest w trendzie wzrostowym. Przełamanie tego poziomu spowoduje odwrócenie tendencji - uważa Jacek Wiśniewski, główny ekonomista banku Raiffeisen. Jego zdaniem, czynniki fundamentalne w polskiej gospodarce są na tyle silne, że mogą zapobiegać przecenie złotego nawet przy niesprzyjającej sytuacji politycznej. - Mogą jednak nie wystarczyć w przypadku, gdy będzie kontynuowany odpływ kapitału z emerging markets na całym świecie. Wtedy korekta na naszym rynku walutowym i dłużnym może być głęboka - dodaje ekonomista.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama