W ciągu zaledwie dwóch sesji WIG20 podskoczył o 3,9%. Tym samym odrobił blisko połowę strat, jakie zanotował w okresie od 27 lutego (kiedy ustanowił szczyt na wysokości 2956 pkt). Jest spora szansa, że po dwóch tygodniach spadków ten tydzień zakończy się wyraźnie na plusie. Od piątkowego zamknięcia WIG20 urósł o 2,7%. Byki są znowu górą. Szanse na kontynuację zwyżki w krótkim terminie potwierdza oscylator stochastyczny, który dopiero wyszedł ze strefy wyprzedania, dając tym samym sygnał kupna.

Pytanie tylko, czy byki wybrały sobie dobry moment na zakupy. Wątpliwości takie można mieć, patrząc chociażby na wykres niemieckiego indeksu DAX. Właśnie zbliżył się on do szczytu z 27 lutego (5915 pkt). W pewnym sensie polscy gracze zaczęli zatem dyskontować przebicie tego oporu na rynku niemieckim, chociaż przecież wcale nie jest to przesądzone. Zwyżki KGHM, a przede wszystkim PKN (o ponad 4%) mają się nijak do sytuacji na rynku surowców, gdzie utrzymuje się trend boczny.

Nawet jeśli DAX przebije opór, a notowania surowców zaczną rosnąć, to pytanie, czy radykalnie zmieni to sytuację techniczną WIG20, nie jest retoryczne. Do wtorku indeks blue chips utrzymywał się w średnioterminowym trendzie bocznym. Wybicie w dół we wtorek sprawiło, że nad rynkiem zawisła groźba formacji podwójnego szczytu, zapowiadająca pogłębienie przeceny nawet o 200 pkt. Wybicie okazało się jednak fałszywe. Problem polega na tym, że niewiele to wyjaśniło. WIG20 powrócił do strefy dotychczasowego trendu bocznego, a raczej ją poszerzył o odległość między przebitym wcześniej lutowym dołkiem (2761 pkt) a wtorkowym minimum (2728 pkt). Do kluczowego szczytu (2956 pkt) jest nadal daleko (brakuje 8,4%). Warto zwrócić uwagę, że obecne odbicie przypomina pod pewnymi względami to z połowy marca. Dynamicznej zwyżce WIG20 towarzyszą malejące obroty. Są zatem podstawy, by sądzić, że kiedy wspomniany oscylator stochastyczny dotrze do strefy wykupienia, natychmiast zacznie się odwrót kupujących.