W ubiegłym miesiącu nowych domów w USA sprzedano o 10,5 proc. mniej niż w styczniu i był to największy spadek od prawie dziewięciu lat. W skali rocznej sprzedaż nowych domów wyniosła 1,08 miliona, wobec 1,207 mln w styczniu, i była mniejsza, niż prognozowali analitycy (1,2 mln). Liczba niesprzedanych domów zwiększyła się z 525 tysięcy do 548 tys.
Zamówienia spadają, gdyż, według przedstawicieli firm budowlanych, rosnące stopy procentowe sprawiają, iż mniej Amerykanów może sobie pozwolić na takie inwestycje. Gdyby obecne tempo sprzedaży utrzymało się, już zbudowanych domów starczyłoby na ponad sześć miesięcy.
Znacznie lepiej wygląda sytuacja na rynku wtórnym. Ku zaskoczeniu specjalistów ich sprzedaż w lutym zwiększyła się o 5,2 proc. do 6,91 mln w skali rocznej. Koniunktura w tym segmencie jest bardzo ważna, gdyż stanowi on aż 85 proc. całego rynku.
Rynek wraca do zdrowszych poziomów - twierdzi John Sauro, szef North Atlantic Mortgage Group. W porównaniu z tym samym miesiącem 2005 r. w lutym średnia cena nowego domu spadła o 2,9 proc., do 230 400 dolarów, w tym roku zaś ma wzrosnąć o 5,4 proc., do 250 000 USD.
W lutym miesięczny koszt spłaty 100 tys. dolarów pożyczonych na 30 lat wynosił 616 USD (kapitał plus odsetki), natomiast w czerwcu 2003 r., kiedy oprocentowanie kredytów hipotecznych było najniższe od 40 lat (5,21 proc.), trzeba było zapłacić 550 USD.