Spółka kieruje się zasadami określonymi w ustawie o ofercie publicznej. W świetle tych regulacji informuje rynek o zmianach w akcjonariacie po otrzymaniu stosownego zawiadomienia od akcjonariusza. Tak się też stało w tym wypadku. W mojej ocenie postępowanie naszego akcjonariusza było także prawidłowe, gdyż decydującym momentem skutecznego objęcia akcji jest ich zarejestrowanie.
Ale przez sąd, a nie przez KDPW...
Faktyczne rozliczenie transakcji następuje z chwilą zapisania akcji na rachunku w domu maklerskim, a do tego potrzeba uchwały KDPW. Aby uniknąć podobnych wątpliwości w przyszłości staramy się uzyskać oficjalne stanowisko Komisji Papierów Wartościowych i Giełd w tej kwestii. Dodam jeszcze, że mimo iż 24 listopada 2005 r. odbyło się NWZA, nikt z obejmujących akcji serii I i J (w tym również ja) nie wykonywał praw korporacyjnych, o czym świadczy dokumentacja zgromadzenia.
Do Komisji trafił kolejny prospekt Trasu. Tym razem dotyczy obligacji, które mogą być zamienione na 3,28 mln akcji serii K obejmowanych po 2,5 zł. Obligacje zostaną zaoferowane dotychczasowym obligatariuszom spółki...
Tak. Liczymy, że obligatariusze, okazując w ten sposób zaufanie do zarządu, zdecydują się na pełną konwersję obligacji na akcje.
Jeżeli dojdzie do pełnej konwersji, obligacji na akcje, obecni obligatariusze Trasu Inturu będą kontrolować ponad 25 proc. w podwyższonym kapitale. Czy któryś z nich przekroczy próg 5 proc.?
Tak, najprawdopodobniej cztery podmioty.
Które?
Wszyscy to inwestorzy finansowi.
Czy nie obawia się Pan, że te instytucje zdecydują się na natychmiastową realizację zysków i szybko pozbędą się akcji Trasu Inturu?
Mam nadzieję, że zostaną w spółce na dłużej i łącznie około połowy wszystkich papierów będzie skupionych w rękach stabilnego akcjonariatu. W moim przekonaniu, spółka ma wizję, plany i dobre perspektywy.
Dziękuję za rozmowę.
Jan Mazur
Jan Mazur (60 lat) ma wykształcenie prawnicze. Funkcję prezesa Trasu Inturu (wówczas jeszcze Trasu Tychy) objął pod koniec października 2004 r. Wcześniej, przez 15 lat, kierował spółką Intur KFS, z którą giełdowa firma połączyła się w połowie ubiegłego roku. Przed 1989 r. był dyrektorem PKS w Inowrocławiu. Wolne chwile najchętniej spędzałby na podróżach i polowaniach, ale - jak twierdzi - w ostatnich trzech latach nie znajduje na to czasu.