- Najwyższy czas, by wspólny rynek Unii przyniósł podróżującym za granicę konsumentom i biznesmenom niższe stawki połączeń telekomunikacyjnych - oświadczyła wczoraj w Brukseli komisarz ds. społeczeństwa informacyjnego Viviane Reding.

Wkrótce Reding ma zaproponować nowe unijne regulacje, które zapobiegną wprowadzaniu zaporowych cen na międzynarodowe połączenia komórkowe. Zniknąć mają m.in. wysokie opłaty przy odbieraniu połączeń za granicą, zaś opłaty za rozmowy inicjowane miałyby być naliczane zgodnie z cennikiem operatora kraju, z którego się dzwoni. Konkretne propozycje mają się pojawić jeszcze przed przerwą wakacyjną w pracach Komisji.

Wartość międzynarodowych połączeń komórkowych między krajami Unii jest szacowana na 3-10 mld euro. Zdaniem Reding, obniżenie stawek nie odbije się jednak na sytuacji finansowej operatorów, bo jeśli rozmowy stanieją, Europejczycy będą znacznie chętniej dzwonić za granicę i za granicą.

Analitycy jednak ostrzegają. - To będą złe wieści dla spółek z sektora telefonii mobilnej. Dość znaczna część ich przychodów pochodzi z opłat roamingowych. Zyski spadną - uważa Sanjay Jhaveri, cytowany przez Bloomberga zarządzający portfelem papierów firm z branży technologicznej z Banku Vontobel w Zurychu.

Nie dziwiła więc wczorajsza reakcja inwestorów. Papiery największego na świecie operatora komórkowego, brytyjskiego Vodafone, do którego należy m.in. jedna piąta akcji Polkomtela, staniały ponad 3 proc.