Początek 2006 r., podobnie jak i cały rok 2005, jest dobrym okresem zarówno w gospodarce światowej, jak i na światowych giełdach. Szacunki i prognozy MFW oraz innych ośrodków mówią o wzroście tzw. światowego PKB o około 4,5 proc. w obu latach. Jest to jeden z lepszych rezultatów w ostatnich dekadach. Historyczny długookresowy wzrost gospodarczy w skali świata kształtuje się zdecydowanie poniżej 4 procent.
Dynamiczny rozwój światowych rynków giełdowych w tak korzystnym otoczeniu makroekonomicznym nie dziwi. Dodatkowym czynnikiem wzmacniającym wzrost giełd, obserwowanym od końca lat 90. XX wieku, jest wzrost gospodarek wschodzących. W większości tych krajów zwiększają się dochody ludności, a przynajmniej najzamożniejszych grup społecznych, powstają fundusze inwestycyjne, a lokalne giełdy stwarzają coraz lepsze okazje do pomnażania majątków.
Nie dziwi zatem fakt, że w 2005 r. najszybciej wzrastały ceny akcji (o więcej niż 100 procent licząc w dolarach) na giełdach w takich krajach jak Egipt, Kolumbia czy Arabia Saudyjska. Rynki giełdowe w tych państwach przeżywają okres dynamicznego wczesnego rozwoju, wzmacniany napływem ruchliwego międzynarodowego kapitału szukającego dobrych okazji do zarobku. Giełdy bywają tam mało płynne, a akcje niedowartościowane. Giełdy w tych krajach mają zatem nadal duży potencjał wzrostu, podobnie jak warszawska GPW. Odstępstwem od tej tendencji okazały się giełdy Chin Ludowych, gdzie mimo trwającego dłużej niż dekadę oszałamiającego wzrostu PKB, rynki drugi rok z rzędu zanotowały spadki cen. Fatalnie wypadła też giełda wenezuelska.
Giełdowe dojrzałe rynki nie są w stanie wzrastać w tak szybkim tempie, jak w gospodarkach wschodzących. Na przeszkodzie stoi oczywiście ich duży rozmiar, czyli liczba spółek i bardzo duża kapitalizacja. W wielu przypadkach kapitalizacja giełdowa przekracza wartością PKB tych krajów.
Nawet niewielki roczny przyrost kapitalizacji największych giełd świata bywa kilkudziesięciokrotnie większy niż wynosi kapitalizacja niejednej giełdy na wschodzących rynkach, nie wspominając nawet o rocznym przyroście kapitalizacji. Przykładowo, w roku 2004 przyrost kapitalizacji giełdy nowojorskiej NYSE wynoszący 1378 mld dolarów był 54 razy większy od kapitalizacji giełdy kolumbijskiej, wynoszącej ok. 25 mld dolarów w końcu roku 2004. W przypadku giełd kanadyjskich TSX relacja ta wynosi 11,5.