Krótkoterminowy trend wzrostowy, który od samego początku (22 marca) nie był zbyt dynamiczny, teraz zupełnie stracił impet. Wykres kontynuacyjny kontraktów balansuje więc na granicy średnioterminowej konsolidacji. Jedyne co zwraca w tej chwili uwagę, to zbliżająca się do minus 50 punktów baza. Jeśli część inwestorów bierze to jako gwarancję wybicia w górę, to warto zwrócić uwagę, że przy podobnej wartości bazy w sierpniu 2005 roku rynek rozpoczął 70-punktową korektę trendu wzrostowego. Posiadacze krótkich pozycji liczą na pewno na powtórkę z historii, szczególnie że mamy podobny układ jak pod koniec lutego. Wtedy również rynek przez pewien czas konsolidował się poniżej styczniowego szczytu, po czym doszło do pozornego wybicia górą. Na wykresie pojawiła się doji, której odpowiednikiem jest wczorajsza szpulka. Wiemy, co było dalej - następnego dnia rynek otworzył się z luką bessy i spadł dalsze 120 punktów. Odwołanie do sytuacji sprzed półtora miesiąca zwraca uwagę na jeszcze jedną istotną trudność we właściwym doborze pozycji. Jest nią zmienność, która wprawdzie obecnie znajduje się w trendzie spadkowym, ale warto pamiętać, że pod koniec lutego skoczyła gwałtownie z dnia na dzień. Wspomnienie tamtego wydarzenia każe z dużą ostrożności podchodzić do wskazówki J. Schwaggera, że pozycję zgodną z długoterminowym trendem można zajmować jeszcze przed wybiciem z konsolidacji.
W tej chwili nic nie wskazuje na powtórkę z historii, choć przy jednoczynnikowym modelu wyceny WIG20 (miedź) absolutnie wszystko jest możliwe. Na razie kierunek trendu długoterminowego oraz utrzymywanie się wykresu ponad 3-tygodniową linią krótkoterminowej zwyżki sugeruje kontynuację dotychczasowej tendencji.