Reklama

Euforia może obrócić się w panikę

Sytuacja na parkiecie zaczyna przypominać euforię. W tej sytuacji bardzo łatwo o impuls do realizacji zysków i masowej wyprzedaży. Sygnały ostrzegawcze docierają z przegrzanego rynku metali.

Publikacja: 22.04.2006 08:42

Ostatnio wszystkie czynniki - zarówno krajowe, jak i zewnętrzne - zdają się sprzyjać hossie. Najnowsze dane makroekonomiczne rysują bardzo optymistyczny obraz gospodarki. Wysoka dynamika produkcji przemysłowej połączona z malejącą presją inflacyjną, niskimi stopami procentowymi i brakiem poważnych napięć w bilansie handlowym to wręcz wymarzona sytuacja dla inwestorów giełdowych. Do czasu pojawienia się jakichś niepokojących sygnałów spowolnienia gospodarczego nie ma powodów, by na giełdzie zagościły głębokie i długotrwałe spadki.

Za szybka dynamika?

Ostatnie wyjątkowo dobre dane o produkcji mogą wywoływać jednak obawy, czy gospodarka nie rośnie za szybko. W marcu roczny wzrost produkcji przemysłowej wyniósł 16,4 proc. W ostatnich dziesięciu latach tempo powyżej 16 proc. zanotowano łącznie jedynie w ośmiu miesiącach. W latach 1997-2000 w każdym przypadku, gdy roczne tempo produkcji przekroczyło 16 proc., w kolejnym miesiącu spadało. Najdłużej tak wysoka dynamika utrzymywała się w okresie luty-kwiecień 2004 r., czyli w czasie boomu przed akcesją do Unii Europejskiej. W szczytowym momencie dynamika sięgnęła wówczas 23,5 proc.

Optymistyczny scenariusz jest taki, że nawet jeśli tempo rozwoju gospodarki nieco spadnie, to ustabilizuje się potem na względnie wysokim poziomie. Niestety, statystyki z ostatnich dziesięciu lat czynią taki scenariusz raczej mało prawdopodobnym. Jak widać na wykresie, dynamika produkcji przemysłowej porusza się w dość regularnych cyklach. Chodzi tu nawet nie tyle o dystans w czasie między poszczególnymi szczytami i dołkami cyklu, lecz przede wszystkim o poziom, na jakim dochodziło do odwrócenia dotychczasowej tendencji. Koniunktura w gospodarce załamywała się niebawem po osiągnięciu przez roczne tempo produkcji przemysłowej poziomu 19-23 proc. Później stopniowo - ewentualnie z kilkumiesięcznymi korektami - dynamika opadała.

Bardzo ważne jest też, że za każdym razem spadek ze szczytów doprowadzał prędzej czy później do recesji w gospodarce. W każdym z trzech przypadków roczne tempo produkcji spadało do poziomu kilku procent poniżej zera.

Reklama
Reklama

Giełda w ślad za produkcją

Ten sam wykres pokazuje, jak bardzo notowania na giełdzie uzależnione są od tempa produkcji. Roczne tempo zmian WIG20 jest pochodną rocznej dynamiki produkcji. Analiza tej zależności sugeruje przy tym, że punkty zwrotne na giełdzie pokrywają się w czasie z punktami zwrotnymi w gospodarce. Odległość w czasie pomiędzy tymi punktami na obu wykresach sięga najwyżej kilku miesięcy i zazwyczaj to zmiany WIG20 wyprzedzają zmiany w gospodarce. Poprzedni szczyt dynamiki wypadł dokładnie w tym samym momencie na obu wykresach - w marcu 2004 r. WIG20 o tyle wyprzedził wówczas pogorszenie kondycji gospodarki, że dane o produkcji znane są z niemal miesięcznym opóźnieniem.

W okresie poprzedniego osłabienia koniunktury (marzec 2004 r. - kwiecień 2005 r.) spadek rocznej dynamiki produkcji o 27,2 pkt proc. wywołał spadek rocznego tempa WIG20 o 55,4 pkt proc. Innymi słowy, na każdy jeden pkt proc. spadku dynamiki produkcji przypadał spadek tempa WIG20 o ok. 2 pkt proc. Jeżeli szczyt koniunktury w gospodarce jest kwestią najbliższych miesięcy, to później hossa na rynku akcji może albo ulec wyhamowaniu, albo obrócić się w stopniową przecenę.

Wszystko zależy od miedzi

To, że punkty zwrotne w gospodarce pokrywają się z cyklami koniunktury giełdowej, nie ma więc wątpliwości. Jednak to, jak silnie zmiany produkcji przemysłowej przełożą się na zmiany WIG20, zależy także od innych czynników. Teraz najważniejszym z nich są ceny miedzi, które ciągną w górę kurs KGHM. Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że to właśnie ten czynnik zadecyduje też o momencie większej korekty.

Ostatnio można wręcz stwierdzić, że WIG20 jest pochodną notowań miedzi. Już w lipcu ub.r. - kiedy zaczęła przyspieszać zwyżka na rynku miedzi - 12-miesięczny wskaźnik korelacji cen miedzi i WIG20 przekroczył 90 proc. Dla porównania: przed trzeJuż w lutym padł kolejny rekord - wskaźnik korelacji przekroczył 95 proc.

Reklama
Reklama

Dopóki miedź drożeje, inwestorzy giełdowi mogą się cieszyć. Nietrudno jednak wyobrazić sobie, co się stanie, gdy dojdzie do załamania cen tego surowca. Korekta WIG20 o kilkanaście procent w dół będzie jak najbardziej realna. O tym, że przegrzanie na rynku miedzi może być kwestią nadchodzących tygodni świadczy chociażby fakt, że roczne tempo wzrostu cen tego metalu sięgnęło już 95 proc. W ostatnich 20 latach tylko raz było wyższe - pod koniec 1987 r. (102 proc.). Zakończyło się to wówczas gwałtownym załamaniem i przeceną miedzi o prawie 30 proc. w ciągu dwóch miesięcy.

Przedsmak tego, co może się stać z cenami miedzi inwestorzy mieli w czwartek na rynku srebra. Cena tego metalu na nowojorskiej giełdzie COMEX spadła wówczas o 13,8 proc. po wcześniejszych dynamicznych zwyżkach. Notowania srebra i miedzi są silnie powiązane ze sobą. W tym roku współczynnik korelacji przekracza 96 proc. Krach na rynku srebra może być pierwszym sygnałem ostrzegawczym, że szał zakupów metali może mieć się ku końcowi.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama