To stosunkowo mało znana słabość księgowości na Wall Street. Jej skutki są jednak coraz bardziej widoczne wraz z rozwojem krótkiej sprzedaży. Podważa to zaufanie inwestorów do wyników głosowań na walnych zgromadzeniach akcjonariuszy. A dotyczą głosowania spraw często najważniejszych dla firm - wyboru ich władz, wyznaczenia audytorów, przyjęcia planów opcyjnych dla członków zarządu czy też wreszcie strategii rozwoju.
Kiedy jednak biuro maklerskie pożyczy akcje należące do klienta inwestorowi sprzedającemu na krótko, a ten sprzeda papiery komuś innemu, obaj mogą głosować na walnym tymi samymi walorami. Praktyka krótkiej sprzedaży upowszechnia się w Stanach Zjednoczonych, a zakłada ona odsprzedanie pożyczonych papierów. Później mogą one być pożyczone ponownie. Takie wielokrotne pożyczanie sprawia, że trzej lub nawet czterej właściciele mogą mieć prawo głosu z tych samych papierów. Cała idea krótkiej sprzedaży sprowadza się do tego, że inwestor pożycza akcje od maklera i sprzedaje je zakładając, że kurs spadnie. Zarabia na tym, że po pewnym czasie płaci mniej za te same papiery, kupując je, by oddać pożyczkę maklerowi.
- To budzi odrazę. Długo nie wiemy, kto jest upoważniony do głosowania, a kto nie jest. To nic innego jak przestępstwo - powiedział agencji Bloomberga Thomas Montrone, prezes firmy Registrar & Transfer Co., która nadzoruje przebieg głosowań na walnych zgromadzeniach akcjonariuszy.
Więcej głosów niż akcji
Mający siedzibę w Hazlet w stanie New Jersey Securities Transfer Association, grupujący agentów transferowych akcji, sprawdził wyniki głosowań akcjonariuszy w 341 wyborach władz spółek w 2005 r. I we wszystkich 341 przypadkach znaleziono dowody na to, że oddano więcej głosów, niż wynikałoby to z liczby zarejestrowanych akcji. Z takiej sytuacji nie są zadowoleni ani inwestorzy, którzy chcieliby mieć coraz większy wpływ na zarządzanie spółkami, ani władze firm. - Jako emitenci wolimy mieć do czynienia z wysokim stopniem dokładności i przejrzystości przebiegu i wyników głosowań na walnych zgromadzeniach - powiedział agencji Bloomberga Cary Klafter, wiceprzewodniczący rady nadzorczej Intela do spraw prawnych i zarządzania.