- Monika Simpson
- Senior Consultant Agencja Support
Czynniki ryzyka związane z biznesem są dla wielu spółek tematem tabu. Tymczasem inwestorzy giełdowi preferują spółki, które potrafią trafnie wskazać zagrożenia i uwzględnić je w swojej strategii działania.
Zarządy spółek, które przygotowują się do debiutu giełdowego, niechętnie mówią o ryzyku. Część prospektu poświęcona temu tematowi traktowana jest jako zło konieczne, wymagane przez prawo. Podczas spotkań odpowiedź na pytania o ten aspekt biznesu brzmi często: "Ryzyko? Właściwie nie ma żadnego..." Paradoksalnie, taka odpowiedź nie tylko nie świadczy o bezpieczeństwie biznesu, ale jest dla inwestorów sygnałem alarmowym: zarząd firmy nie zna potencjalnych zagrożeń, więc nie robi nic, aby im przeciwdziałać. Co więcej - nie traktuje inwestorów poważnie, podając czynniki ryzyka w prospekcie, a jednocześnie bagatelizując ten temat podczas rozmów.
Ryzyko jest nieodłączną częścią biznesu. Inwestorzy nie wymagają całkowitej jego eliminacji - mają świadomość, że mrzonką jest wysoko rentowna działalność całkowicie pozbawiona ryzyka. Oczekują jednak jasnego pokazania wszystkich aspektów działalności i otoczenia firmy, aby móc na tej podstawie właściwie ocenić inwestycję. Otwarte wskazywanie na ryzyka jest dla nich dowodem kompetencji kierownictwa. Pokazuje, że strategiczne decyzje oparte są na solidnych podstawach, jakie dają zarówno analizy perspektyw finansowych, jak i możliwych zagrożeń.
Rynek nie wymaga od spółki, aby funkcjonowała w środowisku pozbawionym ryzyka, ale oczekuje umiejętności przewidywania i kontrolowania sytuacji. Konieczne jest, oczywiście, realistyczne podejście: bagatelizowanie zagrożeń jest równie niewskazane, jak zasypywanie inwestorów lawiną hipotetycznie możliwych, negatywnych sytuacji. Sedno w tym, aby pokazać możliwie obiektywny i kompleksowy obraz sytuacji firmy, a przez to umożliwić podejmowanie świadomych decyzji inwestycyjnych. Jak twierdzi Warren Buffett - największe ryzyko wynika z niewiedzy.