Badania koniunktury w II kwartale tego roku przeprowadzone przez Narodowy Bank Polski wykazują, że więcej firm będzie przyjmować nowych pracowników niż zmniejszać załogę. Większość przedsiębiorstw pozostawi zatrudnienie bez zmian. Wyjątkiem pod tym względem są jednak przedsiębiorstwa i spółki, pozostające w portfelu Ministerstwa Skarbu Państwa. Wskaźnik prognoz zatrudnienia jest tu ujemny, czyli przeważy redukcja zatrudnienia nad jego wzrostem. Dlaczego tak się dzieje?
Nie potrzebują nowych ludzi...
Jak wynika z naszego sondażu, w niektórych firmach jest to wynikiem rosnącej wydajności pracy i związanego z tym przerostu zatrudnienia. - W najbliższym czasie planujemy zmniejszyć zatrudnienie. Podnosimy wydajność, np. poprzez zwiększenie efektywnego czasu pracy górników czy też poprzez racjonalne inwestycje. Oczywiście, nowi ludzie pojawiają się w naszych kopalniach, ale wynika to z uzupełniania braków po górnikach przechodzących na emeryturę - powiedział nam Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej. Na zwiększenie zatrudnienia nie ma co także liczyć w przypadku Koncernu Energetycznego Energa. - Nasza ocena poziomu, sprawności i skuteczności realizacji zadań nie wskazuje, by występowała taka potrzeba - mówi Alina Geniusz z KE Energa. Nowych pracowników przyjmie natomiast PZU. Ale nieprędko. - Obecnie trwają w naszej firmie procesy modernizacyjne i na tym etapie trudno powiedzieć, jaki będzie ostateczny stan zatrudnienia. Nasza strategia na lata 2006-2010 zakłada rewitalizację sieci agencyjnej. Szacujemy, że w ciągu pięciu lat pozyskamy ok. 3 tys. nowych agentów - mówi Tomasz Fill, rzecznik spółki.
Bo źle oceniają
swoją sytuację