Dolar stracił na wartości w stosunku do euro po opublikowaniu w piątek słabszych niż oczekiwano danych z amerykańskiego rynku pracy. Departament Pracy poinformował, że w kwietniu poza rolnictwem przybyło 138 tys. etatów, podczas gdy analitycy oczekiwali 200 tysięcy. Zaraz po przedstawieniu tych danych euro wyceniano na 1,2752 USD, w porównaniu z 1,2684 USD przed publikacją. Kurs wspólnej waluty znalazł się na poziomie najwyższym od roku.
Odwrotnie, bo zwyżką, na publikację danych o zatrudnieniu zareagowały kursy akcji amerykańskich spółek. Uznano bowiem, że gorsze informacje makroekonomiczne zmniejszają prawdopodobieństwo dalszych podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych.
Takie rozumowanie tym razem może jednak okazać się zawodne, bo za główną przyczynę najmniejszego od października wzrostu zatrudnienia uznano rekordowe ceny benzyny i coraz wyższe koszty kredytu w USA. Zmusza to spółki do cięcia kosztów, jeśli chcą utrzymać zyski. Droga energia zapowiada też wzrost inflacji, a tego banki centralne boją się najbardziej.
Wyższej inflacji można też spodziewać się po największej od sierpnia 2001 r. zwyżce płac. Średnia płaca była o 3,8 proc. wyższa niż w kwietniu 2005 r. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że najwięcej od ponad dwóch lat miejsc pracy przybyło w przemyśle, a na przykład w handlu detalicznym zatrudnienie spadło najbardziej od września ub.r. Stawki godzinowe są zaś w fabrykach zazwyczaj wyższe niż w sklepach. W stosunku miesięcznym stawki godzinowe wzrosły o 0,5 proc. Analitycy spodziewali się 0,3 proc.
Piątkowy raport z rynku pracy był już ostatnią porcją ważnych danych makroekonomicznych przed najbliższym posiedzeniem Komitetu Rynku Otwartego Rezerwy Federalnej, wyznaczonym na najbliższą środę. Niemal wszyscy są przekonani, że i tym razem stopy zostaną podniesione o 25 pkt bazowych. Byłaby to zatem już 16. podwyżka z rzędu, a stopy w USA byłyby dwa razy wyższe niż w strefie euro.