Być może jeszcze będziemy zmuszeni obniżyć deficyt. Dlatego też będziemy musieli z niektórych wcześniejszych zapowiedzi dotyczących obniżki podatków chwilowo się wycofać.
Czy rzeczywiście kilkaset milionów złotych, które wpływają do budżetu z tytułu podatku od zysków kapitałowych, jest tak istotne, że nie da się z nich zrezygnować?
Kilkaset milionów jest nieważne? To ciekawe spojrzenie. Dla nas każda złotówka jest ważna. Każdej musimy się dokładnie przyjrzeć. Nie może być kwot, które są w zły sposób ulokowane. Nie możemy sobie pozwolić, by patrzeć na budżet tylko przez pryzmat sześciu czy dziewięciu zer. Musimy patrzeć przez pryzmat każdej złotówki.
Mówi Pan o wydatkach. Obiecaliście "tanie państwo", tymczasem układ z Samoobroną i LPR powoduje, że rośnie liczba ministerstw, co wydaje się sytuacją odwrotną do zapowiadanej. Może jednak warto ciąć wydatki?
Zapewniam, że zmiany organizacyjne w rządzie nie pociągną za sobą zwiększenia wydatków budżetowych nawet o złotówkę. Jak i o tym, że w tym roku zakończymy wdrażanie programu "tanie państwo", choć niektóre instytucje będą mogły zostać zlikwidowane dopiero w przyszłym roku, po tym, jak zakończą wykonywanie działań, za które są odpowiedzialne. I to, co najważniejsze: zmniejszamy zatrudnienie w administracji o 5-6 proc. Ten proces trwa i 100 proc. korzyści przyniesie dopiero od przyszłego roku. Trzeba jednak pamiętać, że zwalnianym urzędnikom należy wypłacić odprawy, niekiedy w wysokości 6-miesięcznego wynagrodzenia.
Jakie oszczędności powinny dać te działania?
Liczymy, że od przyszłego roku budżet zaoszczędzi na tym 1-2 mld zł netto. W tym roku może to być już kilkaset milionów złotych. Jakie będą dokładnie efekty, będziemy mogli powiedzieć po I półroczu 2006 r.
W czasie gdy powstawał rząd obiecywał Pan inwestorom, że prywatyzacja poprzez giełdę będzie postępować. I że będzie przynosić przynajmniej dwa, trzy miliardy złotych rocznie. Nic takiego nie ma miejsca.
Myślę, że wpływy ze sprzedaży akcji na giełdzie będą jeszcze wyższe. Chcemy bowiem, aby w ciągu najbliższych lat na GPW znalazła się większość dużych, do tej pory niesprywatyzowanych firm. Sądzę, że jeszcze w tym roku ministrowi skarbu uda się wprowadzić na giełdę Ruch oraz jedną z firm energetycznych. W przyszłym roku będą debiutować kolejne, w tym także prawdopodobnie największa, powstała z połączenia Polskich Sieci Elektroenergetycznych i BOT. Może się zdarzyć, że w ciągu, powiedzmy, półtora roku, na giełdę trafi PZU. Ofert na razie nie ma, bo, naszym zdaniem, firmy zostały źle do nich przez naszych poprzedników przygotowane. Przykładem może być sektor energetyczny, którego prywatyzacja jest opóźniona ze względu na konieczność przeprowadzenia konsolidacji branży. Moim zdaniem, nie warto było sprzedawać inwestorom elektrowni po elektrowni. Lepszym rozwiązaniem jest połączenie producentów energii z dystrybutorami i wprowadzenie powstałych podmiotów na warszawską giełdę. Nie ma powodów, abyśmy pozbawiali się aktywów energetycznych poprzez ich rozczłonkowanie.
Które sektory pozostaną pod kontrolą państwa?
Tu nic się nie zmieniło. Chcemy, aby pod kontrolą państwa pozostało około 80 firm. Czasem, jak w przypadku PKN Orlen, wystarczy, że Skarb Państwa zachowa 25 proc. udziałów. Niekiedy, jak w przypadku Grupy Lotos czy PKO BP, będziemy chcieli zachować większościowe udziały. W grupie znajdą się też spółki, w których Skarb Państwa będzie mieć pełną kontrolę. Do nich zaliczyłbym firmy związane z bezpieczeństwem energetycznym kraju.
Czy to oznacza, na przykład, że górnictwo nie będzie prywatyzowane?
Nie, dlaczego? Górnictwo nie jest objęte na razie procesem prywatyzacji, bo w tym roku kończy się kilkuletni program restrukturyzacji tego sektora przygotowany jeszcze przez poprzedni rząd. Pracujemy teraz nad nowym programem, który będzie przewidywać przynajmniej częściową prywatyzację górnictwa.
A co będzie z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem - jego dalsza prywatyzacja została też wstrzymana?
PGNiG prowadzi teraz trzy daleko posunięte działania. Pierwsze dotyczy samej spółki i znaczącego zwiększenia jej potencjału wydobywczego. Nie chodzi przy tym, aby PGNiG powiększyło wydobycie gazu w kraju, a jedynie miało możliwość to szybko zrobić w szczególnych sytuacjach, np. gdy zagrożone jest nasze bezpieczeństwo energetyczne. Niestety, ostatnie cztery lata to okres radykalnych zaniedbań w tym zakresie (podobnie jak przy budowie podziemnych magazynów gazu), za co odpowiedzialny jest poprzedni zarząd. Obecny musi to naprawić. Drugi obszar, jakim musi się zająć, to uporządkowanie struktury własnościowej grupy PGNiG. W ciągu miesiąca, najdalej półtora, zamierzamy np. przedstawić propozycję dużo bardziej bezpiecznego zakorzenienia spółki przesyłowej, która została wydzielona z PGNiG przed jego wprowadzeniem na giełdę. Wreszcie trzeci obszar działania obejmuje nowoczesne rozwiązania dla naszej gospodarki - myślę tu o budowie gazoportu oraz zmiany w naszym systemie przesyłu gazu.
Czy Skarb Państwa zamierza sprzedać akcje PGNiG, czy też rząd ciągle obawia się słynnych KGB-istów z Wiednia, którzy mogliby przejąć kontrolę nad spółką?
Po uporządkowaniu struktury własnościowej nie widzę przeszkód, aby prywatyzacja PGNiG była kontynuowana.
Kiedy może to nastąpić?
Nawet w tym roku.
Skoro mówimy o spółkach notowanych bądź takich, które mają trafić na giełdę, nie sposób nie spytać o przyszłość Giełdy Papierów Wartościowych. Jak Pan Premier zapewne wie, w poniedziałek ma być wybrany nowy prezes warszawskiej giełdy...
Bardzo wysoko cenię sobie prezesa Rozłuckiego i dziękuję za pracę, którą włożył w rozwój GPW. Þałuję, że nie zdecydował się na udział w toczącym się postępowaniu kwalifikacyjnym. Jednocześnie można jednak uznać, że sytuacja, w której spółka jest kierowana przez jedną osobę przez kilkanaście lat, nie jest dla niej najbardziej korzystna. Choć trzeba przyznać, że prezes Rozłucki zostawia warszawską giełdę w bardzo dobrej kondycji.
Nas raczej interesuje, jaki pomysł na rozwój GPW ma rząd?
To oczywiste, że chcemy, aby GPW mogła się nadal rozwijać. Nie mogę jednak o tym mówić bez powołania się na kontekst, jakim była rezygnacja prezesa Rozłuckiego. Nawet więc nie próbujcie tego wycinać (śmiech). Wracając do przyszłości GPW, to chcemy, aby jej pozycja w Europie Środkowej znacznie się wzmocniła. Mamy pomysł, jak to zrobić, stosowne analizy. Jesteśmy też po pierwszych rozmowach.
Jakieś szczegóły? Z kim prowadzone są rozmowy? Z giełdą w Pradze?
Nie mogę powiedzieć. Zapewniam jednak, że chcemy, aby pozycja naszej GPW uległa wzmocnieniu, m.in. w drodze konsolidacji giełd w naszym regionie. Poza tym dajmy szansę nowemu prezesowi GPW.
Jako kandydat na premiera zapowiadał Pan, że decyzje personalne dotyczące członków władz spółek Skarbu Państwa będą podejmowane na podstawie tzw. raportów otwarcia. Tymczasem zmiany, jakie zachodzą, wyglądają na chaotyczne. O raportach otwarcia też niewiele słychać. Jest też kilka nominacji ewidentnie politycznych.
Nie. Nigdy nie mówiłem o sporządzaniu jakichkolwiek raportów otwarcia. Zwróćcie panowie uwagę, że bardzo rzadko odwołuję się do sytuacji zastanej, nie chcę krytykować swoich poprzedników, jakkolwiek źle by pracowali.
Ale wymiana kadr jest przeprowadzana, jak należy przypuszczać, na podstawie jakichś ocen. W przypadku Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, którego były prezes był solą w Pańskim oku, zmiany były szybkie i stanowcze, ale w wielu spółkach wygląda to zupełnie inaczej.
Nie jest tak, że interesowałem się wyłącznie PGNiG. W polu mojego zainteresowania są wszystkie kluczowe spółki, gdzie właścicielem jest Skarb Państwa. Nie widzę bowiem powodu, dla którego szef rządu nie miałby się zajmować sprawami, mającymi wpływ na sytuację gospodarczą kraju. Dlatego cieszę się, że prezesi obu polskich rafinerii podjęli przed długim majowym weekendem decyzję o wprowadzeniu specjalnych promocji, które pozwolą płacić kierowcom mniej za benzynę, mimo rosnących cen ropy naftowej na świecie.
Wracając jednak do corporate governance. Przed i po wyborach obiecaliśmy, że będziemy analizować sytuację w spółkach i na tej podstawie wymieniać rady nadzorcze i zarządy. I tak się dzieje. Jeśli porównają państwo to, co się działo cztery lata temu, gdy wybory wygrała lewica, z tym, co się dzieje teraz, to różnica jest porażająca. Wówczas czystki obejmowały czasem nawet sprzątaczki. Spokojnie analizujemy spółkę po spółce, wymieniając jeśli trzeba, członków rad nadzorczych i zarządów. Rzadko wymiana obejmuje 100 proc. składu organów statutowych. Przy okazji zmniejszamy ich liczebność i wprowadzamy do nich przede wszystkim ludzi z branży, by nikt nie zarzucił nam, że była to nominacja polityczna, a tym bardziej - że stanowisko objęła osoba wywodząca się z PiS. Jest wręcz odwrotnie.
Chyba Pan Premier zapomniał o Krzysztofie Skórze, niedawno wybranym prezesie KGHM, w ostatnich wyborach parlamentarnych startował z listy Prawa i Sprawiedliwości.
Z PiS pan prezes Skóra kojarzony jest od niedawna. Bardziej znany jest jako specjalista z branży, w której działa KGHM, dlatego zapewne został wybrany na stanowisko prezesa tej spółki.
Czy należy oczekiwać zmian w spółkach, które na razie zostały pominięte?
Tak, o ile będą niezbędne. Pierwszy etap zmian chcemy zamknąć do końca czerwca, co zbiegnie się z oceną wyników finansowych za ubiegły rok. Potem ten proces będzie się toczyć już znacznie wolniej.
Dlaczego rząd nie chce ujawnić szczegółów ugody, jaką zawarto z włoskim UniCredito w sprawie warunków fuzji banków BPH i Pekao? Może nie jest tak korzystna, jak się ją przedstawia.
To nieprawda. Jesteśmy za ujawnieniem jej warunków, wymaga to jednak zgody Włochów. Myślę, że będzie to możliwe najpóźniej za kilka miesięcy. Ugoda jest zarówno naszym, jak i inwestora sukcesem, i nie jest także prawdą, że do "nowego" BPH trafią oddziały wydmuszki.
Dziękujemy za rozmowę.