Reklama

Gdzie wpływy, skąd ci prezesi?

Na sprzedaży akcji spółek Skarb Państwa zarobi w tym roku nie 5,5 mld zł, ale zaledwie 3,1 mld zł.

Publikacja: 11.05.2006 08:35

Dziś w Sejmie debata nad kierunkami prywatyzacji w 2006 r. i nadzorze właścicielskim nad spółkami z udziałem Skarbu Państwa. Opozycja nie zamierza zostawić na rządzie suchej nitki. - Chcemy zapytać o konkretne nominacje na stanowiska członków zarządów i rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Wydaje się, że wiele z nich prowadzonych było z politycznego klucza. Nowa ekipa nic nie zmieniła na lepsze - mówi Aleksander Grad (PO), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Skarbu Państwa. - Pokażemy także, że mimo że PiS był za zwiększeniem sektora prywatnego w gospodarce, to prywatyzacja ustała - dodaje.

Rzeczywiście, według najnowszych prognoz Ministerstwa Skarbu Państwa, na sprzedaży akcji państwowych spółek rząd zarobi w tym roku nie planowane 5,5 mld zł, ale tylko 3,1 mld zł. Większe mają być tylko wpływy z dywidend - zamiast 2,4 mld zł wyniosą 3 mld złotych.

Pytany przez "Parkiet" minister skarbu Wojciech Jasiński nie zgadza się z zarzutami opozycji. - Nie mają racji ci, którzy wytykają nam niewłaściwe prowadzenie polityki personalnej. Osoby, które trafiły do spółek Skarbu Państwa, to eksperci. To nie były polityczne nominacje - powiedział.

Część posłów interesują przygotowywane przez resort nowe zasady nadzoru. Także oni mogą się dziś poczuć nieusatysfakcjonowani. - Owszem, pracujemy nad systemem, który zapewni jednolitą i porównywalną ocenę wszystkich zarządów, ale w Sejmie ujawnimy tylko niektóre szczegóły - mówi W. Jasiński.

Niektórzy parlamentarzyści będą pytać o możliwość porozumienia rządu z Eureko. Na to pytanie MSP nie chce dziś odpowiadać. - Sprawy są w zbyt wczesnym stadium, abyśmy mogli ujawnić konkretne pomysły - stwierdził wiceminister Paweł Szałamacha.

Reklama
Reklama

Przedstawiciele MSP bronili wczoraj w Sejmie prywatyzacji PKO BP (w listopadzie 2004 r. akcje banku trafiły na giełdę). Część posłów uważa, że rząd zaniżył wówczas wycenę spółki (akcje sprzedawano po 20,5 zł). Dowodem na to miał być szybki wzrost kursu akcji PKO BP po debiucie. Ostatnio także NIK sugerowała, że rząd mógłby zarobić dodatkowo 370 mln złotych - gdyby akcje sprzedawano po cenie wyższej o 1 złoty. - Wycena akcji PKO BP została dokonana w granicach dopuszczalnego ryzyka - odpowiadał P. Szałamacha. - Późniejszy wzrost giełdowego kursu akcji PKO BP to m.in. konsekwencja bardzo dobrej koniunktury giełdowej - dodał. Zapowiedział jednocześnie, że w przyszłości Ministerstwo Skarbu Państwa dalej zamierza wyznaczać ceny sprzedawanych akcji w górnych granicach widełek, sugerowanych przez doradcę prywatyzacyjnego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama