Na rynkach zagranicznych zrobiło się ostatnio całkiem interesująco. S&P 500 zdołał niedawno pokonać długoletnią linię oporu, rozbudzając nadzieję na kontynuację wzrostu w ciągu najbliższych tygodni. Z kolei środkowoeuropejskie indeksy giełdowe, silnie zwyżkujące już od dłuższego czasu, wyraźnie tracą impet.

Po wielokrotnych próbach, S&P 500 wreszcie pokonał długoterminową linię oporu, łączącą lokalne maksima od 2004 roku. W piątek indeks silnie zwyżkował, tworząc na wykresie długą białą świecę, która zdecydowanie wybiła się ponad kilkuletnią linię oporu. Tym samym, z czystym sumieniem można mówić o pojawieniu się sygnału kupna. Choć dwie kolejne sesje nie przyniosły kontynuacji wzrostu, to jednak na razie przemawia za nimi o wiele więcej, niż za powrotem spadków. Minimalny zasięg ruchu można szacować na 1355 punktów. W średnim lub długim terminie wzrost powinien jednak sięgnąć o wiele dalej.

Na rynkach środkowoeuropejskich trwa zażarta walka popytu z podażą. Zmagania inwestorów, szczególnie wyraźnie widać na rynku węgierskim i polskim. BUX już od kilku miesięcy testuje górne ograniczenie długoterminowego kanału wzrostowego, ciągle nie mogąc go przełamać. Z kolei WIG, choć podobny opór ma już dawno za sobą, to jednak ostatnio jakby dostawał zadyszki. Zarazem warto zwrócić uwagę, że od silnych oporów odbił się niedawno WIG20, co nie wróży dobrze i szerokiemu indeksowi. Tym samym, o ile najbliższe sesje nie przyniosą potwierdzenia wzrostowego charakteru rynku, w postaci przełamania oporów, rozważyłbym realizację i na warszawskim i budapeszteńskim parkiecie. Równie ciekawie przedstawia się sytuacja na rynku czeskim, gdzie cały czas trwa korekta rozpoczęta jeszcze na przełomie lutego i marca bieżącego roku. Choć z początkiem maja na rynku ponownie zagościł wzrosty, to jednak PX50 ciągle znajduje się w obrębie konsolidacji i z wszelkimi decyzjami inwestycyjnymi należy czekać na jej opuszczenie.