Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła raport dotyczący postępów prac nad Zintegrowanym Systemem Informacji o Nieruchomościach. Główny nacisk położono na elektroniczną ewidencję gruntów i budynków. Okazało się, że jedynie 7,5 proc. ksiąg wieczystych zostało przeniesionych do systemu elektronicznego. Pierwotnie zakładano, że sądy uporają się z ewidencją ksiąg do 2010 r. Teraz mówi się o roku 2018.

Kolejnym zarzutem NIK jest brak jasnej wizji budowy ZSIN. Od 1998 r., kiedy Polska zobowiązała się do wprowadzenia katastru nieruchomości, nie powstały regulacje dotyczące kształtu i procesu budowy systemu. Choć nikt nie wie, jak ma wyglądać ZSIN, to już wydano na jego budowę 150 mln zł. - Jeśli w przyszłej ustawie pojawią się koncepcje odbiegające od dotychczasowych prac, to wydane pieniądze pójdą na marne - ostrzega wiceprezes NIK, Jacek Jezierski. Według szacunków, całe przedsięwzięcie ma pochłonąć jeszcze 770 mln zł.

Przedłużający się proces budowy systemu z pewnością opóźni wprowadzenie podatku katastralnego. - Nie można go wprowadzić, jeśli nie będzie gotowa elektroniczna ewidencja nieruchomości - wyjaśnia Jezierski.

Najostrzejsze zarzuty NIK przedstawił Głównemu Urzędowi Geodezji i Kartografii. Według Izby, "GUGiK nie był organizacyjnie przygotowany do prowadzenia prac nad ZSIN". Główny Geodeta Kraju wdrażał system m.in. w 16 urzędach wojewódzkich, opierając się na niespójnych systemach informatycznych i bez pełnej bazy danych ewidencyjnych.