Kolejny tydzień na warszawskiej giełdzie tylko nieliczni inwestorzy posiadający akcje zakończyli z uśmiechem na ustach. Niespodziewany przebieg miała czwartkowa sesja, na której doszło do wykreowania kolejnego liderów wzrostów. Obok niezmordowanego KGHM i Biotonu, do gry włączyło się PGNiG. W wyniku rewizji składu globalnego indeksu MSCI (MSCI World Index), do tegoż indeksu weszło PGNiG. Oznacza to, że inwestorzy zagraniczni, dla których benchmarkiem jest indeks MSCI, będą kupować akcje również naszej spółki gazowej. Dzięki tej informacji kurs pokonał barierę 4 złotych.

Dobra koniunktura na rynku surowców wciąż trwa i nie pozwala na złapanie dłuższego oddechu naszej giełdzie. Do piątkowej sesji nie zważaliśmy na sytuację na giełdach zagranicznych, na których koniunktura wyraźnie pogorszyła się. Nowym rządem nikt od dłuższego czasu nie przejmuje się, ale z całą pewnością odejście Zyty Gilowskiej nie pozostałoby bez echa. Kto wie, czy właśnie plotka o możliwym wyjściu z rządu minister finansów, a nie ogólnoświatowy spadek indeksów w ślad za Amerykę, przyczyniła się do korekty w końcu tygodnia.

Jedno jest jednak pewne. W dłuższej perspektywie, takiej tendencji wzrostowej nie da się utrzymać. Wydaje mi się, że obecne poziomy są idealne do zrobienia czegoś więcej niż tylko "ząbka". Spadek WIG20 poniżej 3000 punktów z pewnością tylko pomógłby tej hossie.

Ostatnio duże obroty na rynku sugerują, że dojrzewa on do korekty. Mimo dużego popytu na akcje, ktoś równie dużo sprzedawał. Zakładając bierny udział zagranicznych inwestorów w obrotach giełdy i aktywny popyt ze strony zasypywanych pieniędzmi funduszy inwestycyjnych, sprzedawać mogły nasze OFE. Dowiemy się o tym z raportów miesięcznych.

Wygląda więc na to, że czeka nas interesujący przyszły tydzień. W myśl powiedzenia "sell in May and go away", kierunek południowy jest bardzo prawdopodobny, Choć z drugiej strony ogólne oczekiwania analityków na spadki w drugiej połowie maja nakazują zachować ostrożność, przy pochopnym pozbywaniu się akcji.