Od stycznia kilka osób w kancelarii premiera przygotowuje zmianę zasad tworzenia budżetu państwa. - Do tej pory panowało myślenie: ile pieniędzy przeznaczyć na tę bądź inną instytucję. Chcemy to odwrócić i zapytać: po co wydajemy te pieniądze? - mówi Teresa Lubińska, była minister finansów, teraz sekretarz stanu w kancelarii premiera odpowiedzialna za reformę. Administracja chce skorzystać ze znanej w sektorze prywatnym koncepcji zarządzania przez cele. Zgodnie z nią, wszelkie nakłady muszą przynosić konkretny, wymierny efekt. - Chcemy przede wszystkim kierować pieniądze tam, gdzie ich wykorzystanie przynosi wymierne skutki. Liczymy, że w ten sposób zwiększy się skuteczność działania administracji publicznej - tłumaczy dr Tomasz Strąk z Wydziału Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu Szczecińskiego, doradca minister T. Lubińskiej. To on ostatecznie będzie kierować zespołem wdrażającym reformę.
Na razie bez rewolucji
Nic jednak nie wskazuje, aby przez najbliższe lata czekała nas rewolucyjna zmiana kształtu ustawy budżetowej. Wciąż obowiązywać będzie stara klasyfikacja budżetu na działy, rozdziały i paragrafy. Tzw. elementy zadaniowości doczepiane będą tylko stopniowo do uzasadnienia ustawy. W 2007 r. "uszczegółowienie" dotyczyć może programu innowacyjnych technologii i promocji zatrudnienia.
W pierwszym przypadku rząd zamierza podsumować wydatki Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, Agencji Rozwoju Przemysłu, Banku Gospodarstwa Krajowego oraz resortów nauki i gospodarki. Chodzi o sprawdzenie, czy środków tych instytucji nie dałoby się lepiej wykorzystać. Przy okazji rząd może wyznaczyć wymierne efekty, jakich spełnienia oczekuje (np. wzrost eksportu wysoko przetworzonych produktów, zwiększenie liczby patentów).
W drugim przypadku kancelaria premiera współpracować będzie z Ministerstwem Polityki i Pracy Społecznej przy reformowaniu urzędów pracy. MPiPS planuje m.in. kontrolę efektywności ich pracowników, mierząc np., ilu bezrobotnym udało się znaleźć miejsca pracy. Podobne współczynniki posłużą rządowi do bardziej efektywnego rozdziału funduszy na promocję zatrudnienia. - Wbrew pozorom, w resorcie nie ma przed takimi zmianami oporów. Być może uda się i lepiej wykorzystać pieniądze z Funduszu Pracy - mówi T. Strąk. Z kolei wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska chce, aby zadaniowość obowiązywała przy inwestycjach drogowych.