Na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie dominują małe i średnie spółki, które - niestety - w większości nie doceniają znaczenia investor relations (IR). Zbyt często spotykana jest postawa: "zebrać pieniądze i w krzaki". Niesłusznie. Gdy nadchodzi moment sprzedaży kolejnych emisji akcji bądź jest potrzeba konsultacji z inwestorami ważnych dla spółki decyzji, nikt już nie kwestionuje potrzeby dbania o investor relations.
Niestety, na co dzień wiele spółek traktuje inwestorów jako zło konieczne. Szczególnie widać takie zachowanie w spółkach założonych od podstaw przez jednego z akcjonariuszy, który pełni w firmie rolę prezesa zarządu. Trudno mu zrozumieć potrzebę informowania inwestorów o ważnych dla spółki wydarzeniach (uważa za właściwe wyłączność na dostęp do kluczowych informacji, bo tak było do tej pory i było dobrze). Spółki takie dbają o inwestorów tylko gdy wchodzą na giełdę. Często - po zwieńczonej sukcesem ofercie publicznej - informacje bieżące są słabo przygotowywane i niejasne, raporty roczne wydawane z opóźnieniem, a strona www - nieaktualizowana.
Cel: przekonać inwestorów,
że zarobią
Nie ma wątpliwości, że firmy, które zdecydują się na prowadzenie działań IR, powinny to robić profesjonalnie. Pierwszym krokiem jest stworzenie zespołu relacji inwestorskich, w skład którego wejdą osoby powołane przez zarząd - pracownicy spółki i przedstawiciele agencji investor relations. Zespół ten powinien opracować program relacji inwestorskich, który musi być ciągle doskonalony i aktualizowany. Punkt wyjścia do tego zadania - odpowiedź na podstawowe pytanie: dlaczego inwestorzy kupują akcje? Ogólna odpowiedź jest prosta - bo chcą zarobić.