Czwartkowe notowania na Wall Street rozpoczęły się od niewielkiego wzrostu, który był odreagowaniem ostatniej wyprzedaży. Odbicie to było "napędzane" przez podobny ruch na głównych europejskich parkietach. Sytuacja techniczna na głównych amerykańskich indeksach jest dość klarowna. Indeks szerokiego rynku S&P 500, po środowym zdecydowanym przebiciu strefy wsparcia, jaką w przedziale 1280-1285 pkt tworzyło dolne ograniczenie sześciomiesięcznego kanału wzrostowego oraz dołek z 17 kwietnia br., wygenerował sygnał sprzedaży. Jest to sygnał dość wiarygodny, bowiem potwierdzony przez analogiczne sygnały na wskaźnikach dziennych i tygodniowych, jak również przez utworzoną na wykresie tygodniowym świecową formację objęcia bessy.
Podobnie wygląda sytuacja na wykresie indeksu Nasdaq Composite. Do utrzymujących się od kilku dni licznych sygnałów sprzedaży na wskaźnikach, w środę dołączył sygnał wygenerowany w chwili przełamania przez Nasdaq strefy wsparcia 2205-2225 pkt. Tworzył ją dołek z 30 grudnia 2005 roku (2205 pkt), szczyt z 2 sierpnia 2005 r. (2218 pkt) oraz znajdująca się na 2225 pkt linia poprowadzona po dołkach z kwietnia i października 2005 r.
Aktualna sytuacja techniczna każe oczekiwać dalszych spadków obu opisanych indeksów. W przypadku S&P 500 poziomem docelowym dla zniżki jest znajdujące się na poziomie 1235 pkt dolne ograniczenie dwuletniego kanału wzrostowego. Dopóki wykres pozostaje w tym kanale, można mówić tylko o silniejszej korekcie. Dopiero bowiem wybicie poniżej 1235 pkt
zapoczątkuje liczone nawet w miesiącach spadki, czyli bessę.
Pokonanie przez Nasdaq szerokiej bariery popytowej 2205-2225 pkt otwiera drogę do 2037 pkt (dołek z 12 października 2005 r.). Oczywiście spadek do tego poziomu, podobnie jak ewentualny spadek S&P 500 do 1235 pkt, nie odbędzie się bez korekt.