Resort skarbu przeciętnie ocenia pracę prezesa PZU, Cezarego Stypułkowskiego. Zdaniem ministerstwa, wzrost zysku przedsiębiorstwa w 2005 r. został osiągnięty za pomocą sztuczki księgowej. W informacji przesłanej "Parkietowi" resort ocenił, że lepsze wyniki ubezpieczyciela to efekt rozwiązania rezerw z lat poprzednich.
Tomasz Fill, rzecznik PZU, stwierdził, że firma nie będzie komentować wypowiedzi swoich akcjonariuszy. Dodał, że skonsolidowane sprawozdanie przedsiębiorstwa za zeszły rok zostało bez zastrzeżeń zaopiniowane przez zewnętrznego audytora, firmę Ernst & Young. Jak zapewnia rzecznik PZU, w roku 2005 wzrosła wartość rezerw techniczno-ubezpieczeniowych, zarówno w PZU SA, jak i w PZU Źycie. - Wyniki finansowe nie są wynikiem żadnych sztuczek księgowych i świadczą wyłącznie o dobrej kondycji przedsiębiorstwa - dodał Fill.
Mimo zarzutów w stosunku do PZU resort skarbu zapewnił, że nie są prowadzone przygotowania do zmiany na stanowisku prezesa zarządu. Nie potwierdził też informacji o powołaniu Cezarego Mecha na stanowisko szefa PZU. Na pytanie, czy ewentualne zmiany będą konsultowane z Eureko, by nie zaogniać konfliktu, resort oświadczył, że decyzje zostaną podjęte zgodnie ze statutem spółki. Zgodnie z nim, do odwołania prezesa nie jest wymagana konsultacja z Eureko.
Przedwczoraj Ernst Jansen, wiceprezes Eureko, negatywnie odniósł się do informacji, jakoby Cezary Stypułkowski miał być w najbliższym czasie odwołany ze stanowiska. Jansen stwierdził, że dobra sytuacja finansowa spółki i wysoki zysk świadczą o dobrej pracy zarządu oraz prezesa PZU. Wiceprezes Eureko dodał, że zmiany we władzach przyniosłyby spółce szkodę.
1 czerwca przed belgijskim sądem odbędzie się rozprawa w sprawie orzeczenia Trybunału Arbitrażowego, dotyczącego Eureko. Strona polska domaga się wykluczenia ze składu sędziowskiego Stephena Schwebla, zarzucając mu brak bezstronności. Trybunał Arbitrażowy w sierpniu 2005 r. orzekł, że Polska naruszyła warunki polsko-holenderskiej umowy o wzajemnej ochronie inwestycji.