W kwietniu Polacy przywieźli z zagranicy 62,8 tys. używanych pojazdów - wynika z danych zebranych przez Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar. To oznacza wzrost o 22,7 proc. w stosunku do marca. Tendencję wzrostową widać od lutego br.

Na wzrost liczby napływających samochodów ma wpływ fakt, że od 15 kwietnia znacznie mniejsza jest opłata za wydanie karty pojazdu. To efekt wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który w styczniu zakwestionował różnicę w opłacie od pierwszej rejestracji samochodów zakupionych w kraju (75 zł) i rejestrowanych pierwszy raz na terenie Polski (500 zł).

Ale zwiększony napływ używanych auto to także efekt lęku przed podatkiem ekologicznym. Ministerstwo Finansów chce zastąpić obecną akcyzę na sprowadzane auta taksą naliczaną od pojemności silnika i normy spalania. Po jej wprowadzeniu import wiekowych aut stanie się droższy. Samochody starsze niż 10 lat stanowiły jednakże 63 proc. kwietniowego napływu.

Samar oblicza, że średnia deklarowana wartość przywożonych pojazdów to 1765 zł. Do tej pory to właśnie od tej sumy importerzy płacili podatek. Przy starszych samochodach jego stawka sięgała 65 proc. Oddanie fiskusowi nawet 1100 zł jest jednak bardziej korzystne niż zapłata niemal 4 tys. zł - czyli podatek dla 10-letniego auta, wyliczony zgodnie z projektem ustawy. Eksperci Samaru sądzą, że import będzie się teraz utrzymywał na zbliżonym do obecnego poziomie. - Dopóki nie mamy podatku ekologicznego, pojazdy będą sprowadzane na zapas - mówi Wojciech Drzewiecki, prezes Samaru.