Spojrzenie na wykresy indeksu brazylijskiego (Bovespa) lub rosyjskiego (RTS) uzmysławia, że czasem odwrócenie trendu może przybrać gwałtowną formę. To oznacza, że, o ile cały proces kończenia hossy może przybrać kształt na przykład głowy z ramionami, o tyle na samym szczycie mamy bardzo ostry zwrot. Szczególnie dobrze widać to na wykresie RTS, który najpierw w ciągu półtora miesiąca zyskał 25 proc., później w ciągu niewiele ponad dwóch tygodni stracił przeszło 30 proc. Po lewej stronie wierzchołka widać krótką korektę, którą od biedy opiszemy jako lewe ramię formacji RGR - coś podobnego również może oczywiście ukształtować się i teraz. Zwrot bardziej jednak będzie kojarzył się z jakąś odmianą formacji V, a nie głową z ramionami. Na razie RTS obronił się na linii trendu.

Sytuacja na wykresie WIG20 bardziej podobna jest do tej na wykresie Bovespy - gdyby obydwa wskaźniki bez większej korekty zaczęły dalej spadać, skłonny byłbym uznać, że do korekty 3-letniej hossy doszło w oparciu o formację V z platformą, a nie czekać na powrót WIG20 do majowego szczytu.

Krótki przegląd głównych indeksów rynków, które zaliczane są do grona eastern europe emerging markets (Czechy, Polska, Węgry, Rosja), nie wypada zbyt korzystnie i sugeruje, że na powrót do hossy możemy dość długo poczekać. Można przypuszczać, że po 30-proc. spadku RTS i ponad 15-proc. przecenie BUX (to drugi taki przypadek na giełdzie w Budapeszcie w ostatnich siedmiu miesiącach) jest spora grupa inwestorów, którzy marzą tylko o jednym - żeby jakoś zakończyć inwestycje bez strat. Jak pokazują statystyki przepływu pieniędzy, część inwestorów wycofywała pieniądze już w zeszłym tygodniu. Ale tylko pewna grupa graczy ma jasno określoną strategię, ustawione stopy i determinację, żeby wszystkie działania wykonać zgodnie z planem. Część pewnie myśli - "nie będę sprzedawał na dołku, poczekam aż się odbije". Czasem rzeczywiście odbija, czasem nie.