OFE mają prawo lokować do 5 proc. powierzonych im aktywów zagranicą. Zdaniem zarządzających, byłby to dobry sposób na zróżnicowanie portfela inwestycyjnego.
Sposób na dywersyfikacjź
- Dobrze, także z punktu widzenia klientów, byłoby zdywersyfikować inwestycje, np. lokując czźść aktywów w Stanach Zjednoczonych, których gospodarka jest znacznie mniej podatna na wstrząsy niż polska - mówi Grzegorz Zatryb, wiceprezes PTE Skarbiec - Emerytura. - Z drugiej strony przy podobnym ryzyku można poszukać wyższej stopy zwrotu, inwestując w regionie Europy Środkowowschodniej. Choćby w krajach, które aspirują do wejścia do Unii Europejskiej, np. Rumunii albo Bułgarii.
Wiźksze OFE, którym znajomość warunków rynkowych mogą zapewnić spółki matki, nie są zbyt aktywne poza Polską. Zarządzający tłumaczą to wysokimi prowizjami od transakcji i opłatami związanymi z przechowywaniem aktywów. Wielu zarządzających funduszami emerytalnymi przyznaje, że limity zagraniczne powinny być podwyższone albo całkowicie zniesione. - Limity nie powinny dotyczyć przynajmniej krajów Unii Europejskiej - uważa Grzegorz Zatryb. - A jeśli miałyby obowiązywać jakiekolwiek, to np. określające najniższy, załóżmy 20-proc. poziom inwestycji.
Rafał Markiewicz, dyrektor departamentu inwestycji PTE Generali, uważa, że choć na razie limity nie są przeszkodą dla efektywnego pomnażania środków OFE, to w przypadku zagranicznych należałoby szybko podjąć decyzję o możliwości ich zwiększenia.