Ministerstwo skarbu opublikowało projekt nowej ustawy kominowej. Według przepisów limity zarobków uzależnione będą od wielkości zatrudnienia w firmach. Drugim kryterium ma być wynik finansowy spółki. Mimo zwiększenia limitów wynagrodzeń projekt negatywnie oceniła Konfederacja Pracodawców Polskich.
W opinii KPP przepis nie poprawia pozycji firm publicznych. Limity nadal stawiają podmioty prywatne w pozycji konkurencyjnie silniejszej. Jak powiedział "Parkietowi" Andrzej Malinowski, szef KPP, problem nie tkwi w idei limitów, a w sposobie ich wyznaczania. - Jesteśmy jedynym krajem UE, w którym pensje w spółkach publicznych określa ustawa. Regulacje tego typu powinny leżeć wyłącznie w kompetencji ministra skarbu bądź innych organów nadzorujących spółki - wyjaśnia Malinowski. - Uzależnianie zarobków od wielkości zatrudnienia nie ma żadnego sensu. Kryterium powinna być sytuacja na rynku i efektywność menadżera. Nie można stosować tych samych reguł do banków i kopalni - dodaje szef KPP.
Zdaniem Krajowej Izby Gospodarczej, podwyższenie limitów zarobków może spowodować lepszą konkurencyjność podmiotów publicznych. KIG zaznacza jednak, że celowym rozwiązaniem powinno być całkowite zniesienie ustawowych ograniczeń w zarobkach.
Zmiany w przepisach dotyczą też zasad przyznawania premii w sektorze publicznym. Przyznanie dodatkowych pieniędzy szczeblowi kierowniczemu uzależnione będzie od wzrostu zysków firmy. Warunkiem jest co najmniej 10-proc. poprawa wyniku finansowego.
Jak czytamy w uzasadnieniu ustawy, celem zmian jest uzależnienie zarobków w sektorze publicznym od skali zarządzanego podmiotu gospodarczego.