Co dla światowego układu w branży stalowej oznaczałby mariaż Euraza z Corusem?
Euraz jest liderem w Rosji. W ubiegłym roku jego produkcja wyniosła 14 milionów ton stali, a firma zarobiła 6,5 miliarda dolarów. Trzej akcjonariusze (Abramow, Frołow i Walery Choroszkowski) poprzez Cyprian Crossland Global kontrolują 82,31 proc. kapitału. 14,3 proc. akcji notowanych jest na giełdzie londyńskiej.
Corus powstał w 1999 r. w wyniku fuzji British Steel i holenderskiej spółki hutniczej Hoogovens. Jest siódmym na świecie producentem stali, a jego huty wytwarzają 19 milionów ton stali. W ubiegłym roku zarobił netto 10,1 miliarda funtów. 80 proc. akcji mają inwestorzy instytucjonalni. Ten rok zaczął się słabo. W I kwartale zysk Corusa spadł o 73 proc., do 45 mln funtów (85 mln USD), ale akcje od początku roku zyskały 27 proc., kapitalizacja zaś wzrosła do 3,3 mld funtów. Głównym powodem były pogłoski, że może stać się celem przejęcia.
Branża jest rozproszona i firmy muszą łączyć siły, by skuteczniej negocjować ceny z dostawcami i odbiorcami ich produktów. Gdyby np. doszło do połączenia dwóch największych firm - Mittal Steel i Arcelora - powstałaby spółka kontrolująca dziesięć procent rynku, trzy razy większa niż następny Nippon Steel. Możliwe są także inne konfiguracje.
Hinduski biznesmen Lakshmi Mittal powiedział, że będzie konsolidował branżę za wszelką cenę, bo im mniej podmiotów w grze, tym większa jest ich siła przebicia. Liczących się dostawców surowców dla hut jest mniej, dlatego mają przewagę w negocjacjach. W zeszłym roku ceny rudy żelaza podskoczyły o 71,5 proc., a w tym już o kolejne 19 proc.
Czy Abramowicz będzie konkurował z Mittalem, czy też z nim się sprzymierzy? - Gra, aby wygrać - powiedział PARKIETOWI Daniel Brogby, analityk z kopenhaskiego Bankinvest, specjalista od branży hutniczej. Jego obecność w akcjonariacie Eurazu, zdaniem Brogby?ego, spowoduje dalsze ruchy konsolidacyjne. - Nie wiem, jak to wszystko się skończy, ale Mittal z pewnością będzie chciał rozmawiać z Abramowiczem - twierdzi nasz rozmówca.