W czasie piątkowych notowań na londyńskim rynku miedzi zmienność ceny była niewielka, jak na ostatnie standardy. Na początku dnia odnotowano spadek o 5 USD w stosunku do czwartkowego zamknięcia i za tonę w trzymiesięcznych dostawach płacono 7705 USD. Ale później tona miedzi w krótkim czasie zdrożała o ponad 200 USD, do 7910 USD.
Przyczyną zwyżki, pierwszej od początku minionego tygodnia, była informacja o spodziewanym spadku produkcji w wyniku strajku w jednej z meksykańskich kopalni. Pracę przerwali robotnicy kopalni Cananea, największej w Meksyku, w proteście przeciwko nieuznawaniu przez rząd wybranego przez nich przywódcy związkowego. Taki powód uznano jednak za zbyt błahy, by strajk mógł trwać długo, i ceny wróciły do porannego poziomu.
W godzinach popołudniowych ponownie zaczęły rosnąć, a tym razem przyczyną zwyżki było osłabienie kursu dolara w stosunku do euro, jena i 10 innych najważniejszych walut. Inwestorzy zareagowali w ten sposób na raport z rynku pracy w USA, gdzie w maju przybyło mniej miejsc pracy, niż oczekiwali ekonomiści. Uznano to za oznakę słabnięcia koniunktury gospodarczej w USA i zapowiedź, że FED może na czerwcowym posiedzeniu zrezygnować z kolejnej podwyżki stóp procentowych.
Pod koniec piątkowych notowań kontrakty terminowe z dostawą za trzy miesiące były o 73 USD droższe niż na zamknięciu dzień wcześniej i kosztowały 7783 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 8230 USD.