Rynek konsekwentnie realizuje spadkowy scenariusz, wynikający z formacji kanału wzrostowego, który WIG20 opuścił dołem w ostatniej dekadzie maja. Od wczorajszego zamknięcia do wypełnienia zasięgu spadku brakuje już tylko 60 punktów. Przy obecnym impecie rynku na 2580 pkt możemy się znaleźć już dziś. Wyznaczony w ten sposób zasięg spadku to tylko minimalny ruch, jaki powinien wykonać rynek. Z tego poziomu możemy oczekiwać co najwyżej jakiegoś odreagowania, ewentualnie ruchu w bok. Nie wydaje się jednak, żeby zasadne było opieranie na tej wartości strategii powrotu na rynek pod pretekstem "tanich zakupów".
Można dyskutować, czy przekroczenie granicy 20-proc. straty głównego rynkowego indeksu od szczytu długoterminowego trendu wzrostowego oznacza początek bessy. Nie ulega jednak dla mnie wątpliwości, że rynek znalazł się w takim punkcie, z którego powrót do hossy z marszu jest niemożliwy. Zbyt wielu inwestorów ma straty i duża część z nich każdą zwyżkę będzie wykorzystywać do wychodzenia z rynku. Jednocześnie grono tych, którzy na ostatniej hossie zarobili, jest coraz węższe i wciąż się kurczy. Wczoraj roczna zmiana WIG20 obniżyła się do 30 proc. i jest najniższa w tym roku. W połowie maja przekraczała 80 proc. Jednocześnie ten sam wskaźnik dla akcji PKN Orlen obniżył się do 0, dla papierów TP znalazł się poniżej tej granicy. Ci z inwestorów długoterminowych, którzy wciąż zastanawiają się, czy przetrzymać załamanie z akcjami, czy też zamknąć pozycję, mają coraz mniej argumentów za tym pierwszym rozwiązaniem.
Analiza rynku pod kątem zniesień opartych o liczby Fibonacciego podpowiada spadek notowań w okolice 2400 pkt. Tutaj znajduje się 62-proc. zniesienie ostatniego etapu hossy zapoczątkowanego w maju 2005 roku. Tę wartość osiągnęła także główna linia trendu wzrostowego oparta o dołki w marca 2003 roku i maja 2005 roku. Jedna z reguły analizy technicznej mówi, że po przebiciu przyspieszonej linii trendu możemy oczekiwać spadku do właściwego wsparcia. W tego punktu widzenia dotarcie do 2,4 tys. pkt jest zatem uzasadnione.