Reklama

Pechowcy mają się gorzej

Stopniowo będzie przybywać osób częściej zmieniających pracę

Publikacja: 13.06.2006 09:03

Teza, że w życiu warto mieć szczęście, nie budzi chyba większych kontrowersji. Dotyczy to zarówno decyzji inwestycyjnych, jak i sytuacji na rynku pracy. Co ciekawe, wbrew zdrowemu rozsądkowi, standardowe modele ekonomiczne często przewidują, że wpływ niekorzystnych wydarzeń losowych (czyli po prostu pecha) na sytuację danego uczestnika rynku ma, co najwyżej, charakter krótkookresowy.

Interesujące wyniki badań przedstawiono w jednym z tegorocznych artykułów, publikowanych przez amerykański instytut NBER. Autorzy tej analizy (Oreopoulos, von Wachter oraz Heisz) sprawdzili, czy "pechowcy" rzeczywiście znajdują się w gorszej sytuacji na rynku pracy niż inni pracownicy. W tym badaniu za pechowca uznano młodą osobę, która kończy uczelnię i próbuje podjąć pracę w okresie słabej koniunktury. Chociaż wyniki dotyczyły gospodarki kanadyjskiej, warto się im przyjrzeć, gdyż część z wniosków może dotyczyć również osób wchodzących na rynek pracy w Polsce.

Wyniki okazały się bliższe zdrowemu rozsądkowi niż wnioskom ze standardowych modeli ekonomicznych. Otóż, ukończenie uczelni oraz rozpoczęcie pracy w okresie spowolnienia gospodarczego ma silny negatywny wpływ na poziom wynagrodzenia. Co prawda, z czasem efekt ten wygasa, jednak o całkowitym jego zniknięciu można mówić dopiero po około dziesięciu latach. Oznacza to, że ceną, którą płacą "pechowcy", jest konieczność akceptowania przez dekadę niższego wynagrodzenia, niż w przypadku osób o podobnych kwalifikacjach, które podjęły pracę wcześniej.

Ponadto, rozpoczęcie kariery w okresie spowolnienia gospodarczego sprzyja częstszym zmianom pracodawcy. W ten sposób "pechowcy" starają się uzyskać coraz wyższe wynagrodzenie, tak aby zniwelować pierwotny negatywny wpływ spowolnienia gospodarczego na swoją pozycję na rynku pracy. Oczywiście, problemy te w mniejszym stopniu dotykają osób, które rozpoczęły swoją karierę jeszcze przed okresem spowolnienia gospodarczego.

Większość wniosków płynących z cytowanego raportu jest zgodna z intuicją i tym, co można obserwować w polskiej rzeczywistości. Ponieważ ostatnie lata były dla rynku pracy w Polsce wyjątkowo słabe, należałoby uznać, że większość osób rozpoczynających wówczas karierę miała po prostu pecha. Z tego względu wydaje się całkiem prawdopodobne, że razem ze spadkiem bezrobocia w kraju, stopniowo będzie przybywać pracowników skłonnych do częstych zmian pracodawcy.

Reklama
Reklama

Większa liczba tzw. skoczków (osób często zmieniających pracę) nie musi jednak oznaczać wyraźnego wzrostu wynagrodzeń wśród pracowników, którzy rozpoczęli swoją karierę w okresie spowolnienia. Jeżeli wnioski z cytowanego raportu są słuszne, proces wyrównywania płac w tej grupie będzie zachodził powoli, a echa dekoniunktury z lat 2001-2003 będą się odbijać również w przyszłości.

Wniosek wydaje się jasny - szczęście przydaje się również na rynku pracy.

Starszy ekonomista, Citibank Handlowy

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama