Publikacja założeń makroekonomicznych budżetu na 2007 r. zbiegła się z prezentacją raportu Komisji Europejskiej nt. finansów publicznych krajów członkowskich. Bruksela ostrzegła w nim przed zwiększaniem wydatków w czasie dobrej koniunktury. Analiza danych z różnych państw UE pokazuje, że to nagminna praktyka. Polscy ekonomiści także byli zgodni, że projektowany na 2007 r. deficyt rzędu 30 mld zł (2,7 proc. PKB) oznacza zaprzepaszczenie szans na poprawę stanu finansów, jakie daje nam szybszy wzrost gospodarczy. Bruksela dalej prognozuje nasz niedobór na 3 proc. PKB. Do tego trzeba jednak dodać koszty reformy emerytalnej (deficyt sektora rządowego i samorządowego rośnie wtedy do 4,1 proc. PKB). Ale to dzięki zmianom w emeryturach Polska kwalifikuje się do grupy krajów, w których szanse na trwałe pogorszenie stabilności finansów są małe.

W raporcie KE wskazała na możliwe prawne ograniczenie ekspansji fiskalnej w czasie koniunktury. Oprócz prostych limitów wydatków Komisja sugeruje także redukcję wpływów podatkowych (przez "zamrożenie" ich nominalnego poziomu - jak w Danii, albo przez ograniczenie ich wzrostu w proporcji do PKB - przykład Belgii). Inne rozwiązanie to specjalny fundusz, na który rząd odkłada część wpływów (Norwegia i Finlandia).