Planowana fuzja kontrolowanego przez rząd francuski Gaz de France z prywatną spółką energetyczną Suez nie będzie zrealizowana w przewidywanym terminie. Być może została już całkowicie pogrzebana.
Premier Dominique de Villepin chciał ją sfinalizować jeszcze w tym roku. Transakcja o wartości 72 mld euro, zainicjowana przez szefa rządu, miała zapobiec przejęciu kontroli nad Suezem przez włoskiego Enela.
Kontra Villepina oburzyła włoskich polityków, spotkała się też z silną opozycją we Francji. W czwartek Yves Jego, deputowany reprezentujący rządzącą Unię Ruchu Ludowego (UPM), powiedział, że fuzja Gaz de France i Suezu jest martwa. W piątek premier de Villepin postanowił odłożyć prywatyzację Gaz de France, kontrolowanego przez państwo, gdyż uznał, że ma małe szanse przeforsowania tego projektu w parlamencie. Według tej koncepcji, udział państwa w akcjonariacie Gaz de France zmniejszyłby się do 34 proc. Przeciwnicy takiego rozwiązania argumentują, że fuzja z Suezem spowodowałaby wzrost cen energii. Oczekuje się, że w najbliższy poniedziałek dochodzenie w tej sprawie zarządzi unijna komisarz Neelie Kroes, odpowiedzialna za przestrzeganie reguł konkurencji.
W Paryżu w ostatnich dniach interweniował też premier Włoch Romano Prodi, który przedstawił gospodarzom zarys "przyjaznego rozwiązania" konfliktu wokół fuzji francuskich firm. Deputowany Jego powiedział, że rządząca UMP może poprzeć rozwiązanie przewidujące m.in. wymianę akcji między Gaz de France, Suezem a Enelem.
Bloomberg, Reuters