Analitycy prognozują, że zapasy benzyny w USA wzrosły w ciągu ostatniego tygodnia o 1,1 miliona baryłek, podczas gdy zapasy produktów ropopochodnych są dziś ich zdaniem o 1,3 miliona baryłek większe. Zapasy ropy miałyby z kolei spaść w tym okresie o 100.000 baryłek.
"Jeśli jest teraz coś, co mogłoby nadać rynkowi kierunek, to właśnie te dane. Ostatnio cena ropy porusza się w wąskim przedziale i jeśli nie nastąpi odbicie, może silnie zniżkować. W przypadku, gdyby takie odbicie miałoby jednak miejsce, możemy obserwować rzeczywiście znaczące zwyżki" - powiedział jeden z dealerów. W ciągu ostatniego miesiąca cena baryłki ropy w kontraktach terminowych oscylowała wokół poziomu 68-72 dolarów.
Część analityków uważa, że w najbliższym czasie kurs surowca może zniżkować o kolejne kilka dolarów, podczas gdy pozostali prognozują, że rozpoczynający się właśnie sezon wakacyjny w USA doprowadzi wkrótce do jego wyraźnego odbicia. Ekonomiści podkreślają również, że fundusze inwestycyjne postrzegają dziś rynek surowców jako całość i wciąż bardzo chętnie lokują na nim swoje kapitały. "Przypływ netto na rynki tego rodzaju aktywów jest wciąż dodatni i poziom zainteresowania inwestorów w skali globalnej jest wciąż duży" - powiedział Bob Greer z funduszu PIMCO. O godzinie 10.56 baryłkę ropy Brent w kontraktach terminowych wyceniano na 68,36 dolara, czyli 0,37 procent powyżej wczorajszego zamknięcia.
((Tłumaczyła: Joanna Radkiewicz; Redagował: Paweł Florkiewicz; Reuters Serwis Polski, tel 22 653 9700; [email protected]))